Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Tarabuk 7 kwietnia 2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:

1. Co to jest dobre życie.

2. Czy jest dopuszczalne moralnie robienie wystaw zwłok ludzkich.

3. Skąd wiemy, że świat nie przestanie istnieć za chwilę.

4. Po co(w szkole) filozofia.

5. Co znaczy wolność człowieka.

6. Jaka jest granica między rozsądkiem a rezygnacją.

7. Co rozumiemy pod pojęciem „uczciwość”.

8. Czy są potrzeby naturalne i sztuczne. Czy to rozróżnienie jest sensowne.

9. Czy warto być mądrym.

Temat: Po co w szkole filozofia.

Uczestnicy: Anna, Grzegorz, Ania, Irek, Artur, Ewa, Piotr, Kaśka, Sylwia, Jerzy, Igor, Karol, Sylwia2, Piotr2, Maciej


Niniejszy protokół został sporządzony z kilkudniowym opóźnieniem, czego przyczyną jest słabość charakteru protokolanta (słaba silna wola, lenistwo, skłonność do rozpraszania itd)oraz w mniejszym stopniu splot okoliczności zewnętrznych (święta, premiera Powrotu stoików itd).


Prowadzący spotkanie próbował ewidentnie zmanipulować głosowaniem aby nie dopuścić do zwycięstwa pytania „Po co filozofia w szkołach”. Okazał się przy tym nie tylko nieuczciwy ale co gorsza nieskuteczny. Próbował potem usprawiedliwiać swoje knowania tym, że tematem Sokrates Cafe powinny być zagadnienia dostępne wszystkim, a większość obecnych nie ma pojęcia czym jest filozofia, jakże więc może się wypowiadać po co coś o czym nie wie się czym jest. Te wykrętne tłumaczenia prowadzącego spotkały się ze słusznym odporem zebranych. Po pierwsze skoro pytamy, to o coś czego do końca nie znamy, bo gdybyśmy to znali, to po co byłoby pytać. Po drugie wiadomo przecież, że im mniej się o czymś wie tym łatwiej się o czymś wypowiadać.


W dyskusji zarysowało się kilka zabawnych opozycji. Najważniejsza była opozycja pomiędzy tymi, którzy o filozofii mieli większe pojęcie z tej racji ze byli studentami, doktorantami lub doktorami filozofii a tymi, którzy nie mieli takich obciążeń. Pierwszych nazwijmy roboczo wiedzącymi drugich chcącymi (wiedzieć).


Chcący zdecydowanie opowiadali się za przymusowym i powszechnym wprowadzeniem filozofii do szkół poczynając od 1 klasy podstawówki (prawdopodobnie gdyby przedszkola były obowiązkowe, chcieliby filozofii w przedszkolach). Po filozofii obiecywali sobie wielkich rzeczy, jak np. umiejętności odpowiedzi na wszystkie pytania, w tym na pytanie jak wygląda Bóg, a przede wszystkim rozwinięcia zdolności myślenia.


Wiedzący byli przeciwni obowiązkowej filozofii w szkołach. Jeśli już to najwcześniej w liceum, nieobowiązkowo, bez stopni i bez programu. Argumentowali to tym, że nie sposób kogoś przymusić do krytycznego myślenia, że w Polsce nie ma wystarczającej liczby nauczycieli, którzy byliby w stanie poprowadzić zajęcia z filozofii. Że konieczność realizacji minimum programowego stoi w opozycji do niezbędnej w filozofii niepospieszności namysłu. Sądzili, że elementy filozoficznego myślenia i metody filozoficzne można realizować na wszystkich innych zajęciach, a dzieci potrzebują w szkole raczej więcej zajęć fizycznych i skrócenia lekcji niż wprowadzania dodatkowych.


Zarówno chcący jak i wiedzący byli przeciwni nauczaniu filozofii w formie wykładu historii filozofii. Jeżeli filozofia ma otwierać myślenie, to historia filozofii rozumiana jak podawanie w skróconej formie poglądów różnych filozofów zagraża raczej ośmieszenie filozofii w oczach dzieci niż otwarciem myślenia. Jedyny wyraźny głos odrębny zgłaszała Kasia, która opierając się na własnych doświadczenia twierdziła, że można nauczać historii filozofii w formie przystępnej dla dzieci, i że Huma można wytłumaczyć 12 latkom przy pomocy wycinanek, a Kanta nawet 9 latkom przy pomocy plasteliny (lub na odwrót). Większość zebranych była wysoce sceptyczna co do tych możliwości. Bo czy plastelinowy Kant dalej jest Kantem. A jeśli dziecko mówi, że Platon jest głupi po plastelinowo-wycinankowej prezentacji, to czy to dziecko na pewno mówi o Platonie.


Cytowane dziecko mówiące, że Platon jest głupi wywołało nieco gorszącą dyskusję o Platonie. Przytoczę tylko kilka mocniejszych fragmenty. Karol twierdził (a jeśli nawet nie twierdził to coś takiego zamierzał twierdzić), że prezentowanie Platona poprzez lekturę wybranych fragmentów jest tak samo rozsądne jak próba zrozumienia czym jest budynek na podstawie analizy 3 losowo wybranych cegieł.Na pytanie czy jednak nie jest prawdą, że Platon był przeciwnikiem demokracji odpowiedział, że Platon pisał dialogi, a nie wykłady i tak samo rozsądnie jest twierdzić, że Szekspir uważał, że koń jest więcej wart od królestwa, bo tak Szekspir napisał w swoim dramacie, że Henryk V powiedział „Królestwo za konia”.


W efekcie wymiany poglądów na temat Platona Karol zarzucił Kasi, że kłamie mówiąc, że przeczytała Państwo Platona. Po spotkaniu dzięki pośrednictwu osób dobrej woli Karol przeprosił Kasie, jednak na najbliższym spotkaniu planowane są przeprosiny publiczne. Znając Karola można się obawiać czy treść i forma przeprosin nie doprowadzą do dalszego zgorszenia.


Zostawmy to jednak, bo cóż z tym można zrobić.

Zajmijmy się głosem Jerzego. Jerzy zapytał ile wynosi suma liczb całkowitych od 1 do 1000. Ponieważ zebrani nie byli w stanie na szybko dać odpowiedzi, Jerzy przedstawił rozwiązanie. 1+999 to tysiąc, 2+998 to drugi tysiąc, takich par jest 500 (z uwzględnieniem 0+1000) i zostaje niesparowane 500, wiec suma wynosi 500 500.


Niektórzy z obecnych przetestowali później zadanie na swoich dzieciach. Niektórzy 12 latkowie poradzili sobie z zadaniem. Mimo że nie podano im sposobu rozwiązania, wpadli na nie sami. Można chyba przyjąć, że dzieciom warto stawiać zadania i cierpliwie zaczekać aż wpadną na rozwiązanie. Krzywdzeniem dziecka byłoby podawanie wyniku do zapamiętania, a mniejszą krzywdą ale wciąż krzywdą dostarczanie gotowego rozwiązania.


Dzieci nie potrzebują wiec wiedzy o tym jakie są wyniki obliczeń poszczególnych filozofów, zwłaszcza gdy nie dostarcza się im wszystkich danych do tych obliczeń. To czego potrzebują to okazji do samodzielnego myślenia, czasu na myślenie, ewentualnie pomocy przy weryfikacji rezultatów.


Grzegorz zwrócił uwagę, że istota współczesnej szkoły zdradziła ideał edukacyjny tak jak znaczenie wyrazu szkoła zdradziło swój źródłosłów. Schola pierwotnie oznaczało ławeczkę w łaźni, gdzie można było przysiąść i pogrążyć się w niespiesznej rozmowie czy zadumie.


Szkoła współczesna jest bardziej podobna do zmechanizowanej fabryki zapuszkowanych umysłów. Jeśli tak to czy filozofia jako coś co otwiera myślenie na niespieszny gruntowny namysł inspirowany rzetelnym dialogiem nie jest ciałem szkole całkowicie obcym, co musi być z natury zwalczane przez ciało pedagogiczne?


Poniżej przedstawię głosy które udało mi mniej więcej zanotować.


Irek przytoczył uzasadnienia nauczania filozofii jakie odnalazł w jakimś prasowym doniesieniu. Były nimi uodpornieni na manipulacje polityków oraz możliwość lepszego zrozumienia świata. Nie był usatysfakcjonowany tymi uzasadnieniami. Sam raczej sensu filozofii poszukiwał w dostarczaniu sensu lub chociaż stawianiu pytania o sens.


Jerzy sens nauczania filozofii dostrzegał w rozwijania zdolności rozwijania słów w zdania, w opozycji do dominującego we współczesności dążenia do skrótowości, do spłaszczania i upraszczania komunikacji. Być może filozofia mogłaby zamieniać coś co Jerzy nazwał podglądami, mając na myśli bezmyślnie przejęte od innych poglądy, na poglądy przemyślane. Jerzy pesymistycznie widział przyszłą pozycje filozofii w szkołach jako przedmiot o poziomie ważności wf i plastyki. Istotę metody filozoficznej dostrzegał w dyskusji, która stoi w opozycji do bezdyskusyjnej metody wykładu dominującej edukacji od podstawówki do magisterki.


Ania uważała, że wybitny nauczyciel może uczyć filozofii wszędzie w ramach każdego przedmiotu a może i poza. Filozofia jest zdaniem może być antidotum na prymitywność myślenia.


Igor problem widział w upadku powołania nauczycielskiego. Igora i innych chętny uprasza się o przeczytanie protokołu Sokrates Cafe dot. powołania.


Grzegorz podkreślał że filozofia to przyjaźń mądrości a nie mądrość. Profesorska mądrość ex katedra jest więc wrogiem filozofii. Jeżeli już filozofia miałaby być nauczana w szkołach to raczej w formie prezentacji sporów filozoficznych niż wykładu historii.


Piotr wyraził żal do systemu edukacji, że nie miał filozofii w liceum.


Artur uważał że filozofowania brakuje na innych przedmiotach szkolnych. Był przeciwny filozofii jako oddzielnemu przedmiotowi, bo zły nauczyciel filozofii może być bardziej szkodliwy niż żaden.


Jerzy wieszczył, że wyczerpuje się paradygmat wiedzy. Wiedza za kilka lat będze dostępna w formie czipu w mózgu. Deficytowe będzie myślenie i rozumienia a nie wiedza.


Pytanie do zadania na innych Sokrates Cafe: Co znaczy rozumieć?


Przedłużanie tego protokołu nie poradzi nic na jego nieuporządkowanie, więc koniec na tym.



Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz