Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Warszawa Tarabuk 19.05.2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:

1. Czy rozum istnieje

2. Czy człowiek jest wolny.

3. Czy ważne jest tylko tu i teraz.

4. Gdzie się kończy indywidualizm a zaczyna nieprzystosowanie społeczne.

5. Na ile rozciągła jest teraźniejszość.

6. Czy da się zdefiniować sens i cel życia.

7. Możliwe interpretacje koła Witruwiusza.

8. Po co nam sztuka.

9. Czy wszystko jest do pojęcia.


Temat: Gdzie się kończy indywidualizm a zaczyna nieprzystosowanie społeczne?


Uczestnicy: Jarek, Krzysztof, Łukasz, Paulina, Jerzy, Tomek, Mirek, Kasia, Piotr, Irek, Karol, Orhan, Bogdan, Anna, Julia


Uzupełnienie protokołu: Na spotkaniu był oczywiście obecny także Marian, co widać było w przebiegu dyskusji. Protokolant prosi o wybaczenie."

Kasia wspomniała oglądany przez siebie program telewizyjny, w którym występowała grupa osób wytatuowanych i okolczykowanych. Kasię zdziwiła niechętna odmieńcom reakcja publiczności. Odmieńcy tłumaczyli, że kolczyki i tatuaże wyrażają ich indywidualność. Kasia w dalszych swoich wywodach nieopatrznie użyła sformułowania, że wyrażać siebie to znaczy protestować. Wyraziła też ogólny pogląd, że musimy być w społeczeństwie i że nie wiemy kim jesteśmy.

Jerzy wyraził wątpliwość, czy oryginalność na siłę świadczy o indywidualności.

Karol frontalnie zaatakował pomysł, że różnienie się od większości i dziwaczność wyglądu są wyrazem indywidualności. Po pierwsze sam tekst „kolczyki są wyrazem mojej indywidualności” jest wyjątkowo nieoryginalny. Po drugie kolczyki czy tatuaże nie są żadnym indywidualnym wynalazkiem, tak samo jak strój organizacyjny punków, czy dowolnej „subkultury młodzieżowej”. Są one wyrazem potrzeby przynależności do pewnej grupy różniącej się od innych. Wyraził przy tym szowinistyczny i niezbyt oryginalny pogląd, że kolczykowanie krów w takim samym stopniu wyraża ich indywidualność jak kolczykowanie ludzi. Tu i tam jest znakiem przynależności do pewnego stada.

Piotr uważał, że jeśli ktoś indywidualnie zaprojektował swój tatuaż i potrafi coś o nim powiedzieć, to jest to indywidualizm. No cóż…

Jerzy rozważał kwestie, że inność budzi agresje (np. słowną agresję Karola). Uważał, że pewien poziom konformizmu jest niezbędny do przetrwania. Jednocześnie skłonność do prezentowania zgodności z większością, zgodność poglądów jest męcząca. Nie przyjął jednak interpretacji swojej wypowiedzi, że zgoda większości rujnuje (jednostkę).

Marian odróżnił indywidualizm grupowy (różnienie się grup miedzy sobą) oraz indywidualizm osobniczy. Zauważył przy tym, że nonkonformizmowi zewnętrznemu odpowiada konformizm wewnątrz grupowy.

Karol zakwestionował zasadność pojęcia indywidualizmu grupowego. Indywidualizm może być tylko indywidualny. Człowiek poszukuje albo tożsamości indywidualnej albo grupowej.

Irkowi nie podobało się pojęcie indywidualizmu osobniczego. Protokolant nie złapał dlaczego w tym momencie dyskusji powiedział, że człowiek jest tym co ciągnie go ku górze.

Jarek podjął próbę zdefiniowania indywidualności jako konsekwentnego dążenia do raz przyjętych celów w długim okresie, niezależnie od wpływów otoczenia. Nie bardzo chciał się wycofać ze swojej definicji mimo obalającego ja przykładu 5-latka, który postanowił zostać strażakiem pod wpływem filmu animowanego „Strażak Sam” i trzyma się tego.

Mirek zamiast się trzymać tematu zapytał czy indywidualiści mogą tworzyć grupę.

Ania w odpowiedzi Mirkowi wyjaśniła, że owszem mogą, choć grupa ta będzie niezbyt trwała. Jako przykład podała grupy artystyczne, a jej zdaniem artysta z definicji jest indywidualistą. Karol dał pokaz swoje małostkowości, złośliwie twierdząc, że nie zna tej definicji, z której artysta jest indywidualistą. Jego zdaniem artyści posługują się typowymi technikami, zajmują typowymi tematami, powadzą typowy artystyczny tryb życia i typowa dla nich jest chęć bycia oryginalnym. Cóż, widać od razu, że nie w nim za grosz artystycznej duszy.

Mirek rozważał sensowność rezygnacji z indywidualizmu, żeby osiągnąć ważne cele.

Jurek próbował wprowadzić odróżnienie różnorodności i indywidualizmu. Różne piórka nie świadczą o istotnych różnicach wewnętrznych.

Przez chwilę zastanawialiśmy się czym można zwalczać ohydę konformizmu.

Marian wrócił do zagadnienia grupowości. Celem tworzenia grup jest zwiększenie efektywności i siły. Grupy są tworzone przez konformistów. Konformiści są więc użyteczni z punktu widzenia efektywności. Zdaniem Mariana nonkonformistami i indywidualistami są liderzy grup. Krzysztof zapytał, a Marian potwierdził, że jego zdaniem szef nie jest częścią grupy. Krzysztof mimicznie wyraził całkowitą dezaprobatę dla poglądów Mariana. Z jego miny odczytałem, że uważa, że lider grupy jest zakładnikiem, niewolnikiem grupy. Pan jest niewolnikiem swojego niewolnika. Ile można czasem odczytać z języka ciała!

Marian kontynuował swoje grupowo/indywidualistyczne rozważania. Jego zdaniem indywidualista może być mniej lub bardziej automatycznym buntownikiem lub zwolennikiem jakiejś idei. Może zajmować pozycję outsiderską lub liderską.

Kasia zwróciła uwagę za zjawisko automatycznego grupowania się, prowadzącego do utraty indywidualności. Pytanie czy ludzie zdolni do automatycznego grupowania rzeczywiście maja coś do stracenia.

Mirek czujnie i rozważnie zapytał czy indywidualizm jest wartością. To ważne pytanie umknęło jednak zebranym lub ujmując inaczej zanurzyło się pod nurt dyskusji, zachowując pewną siłę podwodnego oddziaływania.

Julia wskazała na możliwy konflikt wartości. Uważamy za wartość i elastyczność i indywidualizm. Jednak nadmierna elastyczności prowadzi do utraty indywidualizmu, a nadmierny indywidualizm do sztywności.

Irek wystrzelił poetycką definicją indywidualizmu. Jego indywidualizm to odciśnięcie piętna wieczności na strumieniu stawania.

Jarek kontynuował wątki autobiograficzne, twierdząc że wolnomyśliciele są indywidualistami grupującymi się dla osiągnięcia wspólnych celów. Karol automatycznie i chaotycznie atakował rzekomy jego zdaniem indywidualizm grup wolnomyślicielskich, używając zużytych już argumentów że typowość, grupowość, wspólnota wykluczają indywidualizm.

Jerzy próbował definiować negatywnie indywidualizm w kontekście zapisywania do grup. Jeśli sam zapisuję się do jakiejkolwiek grupy to nie jestem indywidualistą, jeśli inni mnie kwalifikują do jakiejś grupy, to nie tracę indywidualizmu.

To ciekawa definicja, bo wynika z niej, że jeśli ktoś sam uważa się za indywidualistę, to wyklucza jego indywidualizm.

Jerzy podał też pozytywną definicję. Indywidualista to ktoś kto z nikim i niczym nie utożsamia się do końca. A więc ze sobą samym też nie.

Julia definiowała indywidualistę, jako człowieka, który ma własne zdanie. No tak tylko co to znaczy że ma się własne zdanie, a nie złudzenie własnego zdania.

Jerzy poddał pod rozwagę, że indywidualizm jest pojęciem, które może być sensownie stosowane wyłącznie przez innych. To społeczeństwo czy grupa (lub ich rzecznicy) mogą rozstrzygać czy ktoś jest indywidualistą, a nie my sami.

Karol na życzenie moderatora próbował zebrać pojawiające się w dyskusji elementy definicji indywidualizmu. Jako pierwsze kryterium indywidualizmu wyróżnił różnienie się od – najpierw od większości, a w wersji skrajnej od wszystkich. A wiec skrajny indywidualista różni się od wszystkich pod każdym względem. Jak widać skrajny indywidualizm jest niemożliwy. Nie ma ludzi którzy nie byliby pod jakimś względem typowi. Bycie jedynym w swoim rodzaju pozostaje niedoścignionym marzeniem.

Drugim kryterium indywidualizmu jest nie uleganie wpływom innych (tak jak w definicji Jarka). Tu problemem jest oczywistość tego, że żyjemy w świecie i świat ma na nas wpływ. A więc totalne nieuleganie wpływom nie jest możliwe. Możemy jedynie mówić, że ktoś ulega wpływom mniej lub bardziej i różnić może się uległość w różnych aspektach życia (np. w większej mierze ulegamy modzie co do poglądów, a w mniejszej ulegamy modzie co fryzur czy odwrotnie). Jeśli nie ulegamy modom, nie musi znaczyć, że jesteśmy indywidualista bo możemy np. ulegać tradycji.

Trzecim kryterium indywidualności jest wywieranie wpływu na innych i na cały świat. Tu można wziąć pod uwagę rozważania Mariana o liderach czy totalne ujęcie Irka.

Oprócz kryterium indywidualizacji należy rozważyć także różne poziomy czy obszary, w których nasza indywidualność się przejawia. A więc indywidualność stylu ubierania się, zachowania, języka, poglądów, myślenia itp.

Wypowiedzi Karola nie były tak klarowne jak zapisano wyżej, więc np. Kasia zauważyła, że nie uleganie wpływom może być sztywnością, która jest kontra wartością elastyczności, a Julia stwierdziła, że nie jest możliwy rozwój osobowości bez wpływów kultury.

Marian uważał, że o indywidualności rozstrzyga odmienność poglądów. A więc wybrał kryterium pierwsze (różnienie się) i obszar „poglądy”. Marian wprowadził 3 etapy indywidualizacji : 1- posiadanie odmiennych poglądów, 2-nie ukrywanie tych poglądów przed sobą, 3-nie ukrywanie przed innymi.

Na uwagę, że przecież można być indywidualistą w innych niż poglądy obszarach Marian wyraził totalne zdziwienie. Irek podrzucił, że ktoś może w ogóle nie posiadać oryginalnych poglądów, a być indywidualistą np. w ekspresji tanecznej.

Następnie Irek z nieujawnionych początkowo powodów przedstawił w ekstatycznym skrócie tezy swego doktoratu, to znaczy zilustrował 5 najważniejszych pojęć u Nietzschego (wola mocy, wieczny powrót, nadczłowiek, nihilizm, ekstaza) przy pomocy człowieka Witruwiusza (czyli tego wysłanego w kosmos nagiego mężczyzny o 4 rękach i 4 nogach wpisanego w koło i kwadrat). Obiecał przy tym, że prześle w komentarzu wyjaśnienie jak to się ma do tematu dyskusji. No bardzo jestem ciekaw czy mu się uda. Jak później się okazało celem prezentacji było udowodnienie, że Irek jest indywidualistą, gdyż oryginalnie interpretuje Nietschego. Nic więcej z jego ekstazy nie zrozumiałem.

Ania przedstawiła worek swoich pomysłów na temat tego czym jest indywidualizm: dystansowanie się do poglądów innych, świeżość spojrzenia, aktywność, otwartość, poszukiwanie, zdeterminowanie wewnętrzne a nie zewnętrzne, postawa przywódcy lub outsidera. Na koniec stwierdziła że indywidualista może mieć mistrza ale nie może mieć guru.

Karol próbował wrócić do tematu dyskusji - to jest granicy między nieprzystosowaniem a indywidualizmem. Niezbyt oryginalnie stwierdził, że pojęcia te częściowo się pokrywają, a częściowo są rozbieżne (a raczej, że są 3 grupy ludzi: przystosowani indywidualiści, nieprzystosowani indywidualiści i nieprzystosowani nieindywidualiści. ) Wyraził pogląd, że faza nieprzystosowania społecznego jest warunkiem koniecznym ale nie wystarczającym do stania się indywidualistą. A samo bycie nieprzystosowanym nie musi świadczyć o indywidualizmie, ale może świadczyć o deficytach w zakresie kompetencji społecznych.

Marian zbulwersował zebranych mówiąc, że Hitler był indywidualistą. Spotkało się to z odpowiedzią, że owszem był indywiduum, czyli osobnikiem zdefektowanym, którego genialność wyczerpywała się w odczytywaniu i wzmacnianiu defektów moralnych i mentalnych mas. Z reakcji grupy wynikało, że bardzo jesteśmy przywiązani do pozytywnego wartościowania indywidualizmu.

Ania wygłosiła okrągłe zdanie, że indywidualista ogranicza sam siebie. Indywidualizm kojarzy się z wolnością.

Spotkanie skutecznie moderował Łukasz, który będzie moderował sc w sochaczewie (info w wydarzeniach).

Dyskusja była żywa i żwawa. Mówiliśmy często szybciej niż myśleliśmy. Jak zwykle protokolant nie nadążał. Nie wszystko zostało zanotowane i zapamiętane. Dobrze byłoby uporządkować to jakoś w komentarzach. Zachęcam więc do przesyłania krótkich i przemyślanych komentarzy. No dobrze, mogą być długie i przemyślane albo krótkie nieprzemyślane;)

Indywidualistyczne pozdrowienia przesyła protokolant.


Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz