Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Komentarze do protokołu


Dodaj komentarz

Fryderyka:


Nie wiem czy da się wykluczyć z dyskusji o marzeniach ich charakter pasywny. Zwrot „mieć marzenia” jest w wielu przypadkach nie do zastąpienia innym. Nie zapytam przecież „Jakie marzenia goniłeś w dzieciństwie?”. A to już jest symptomatyczne. Ta tendencja do zawłaszczania. Zamykania. A co za tym idzie - władania. A zamknięte marzenia są bezpieczne również dlatego, że nie trzeba ich realizować ani się z nimi konfrontować. A jak przy tym człowiek dobrze się czuje, że „ma marzenia”! W „gonieniu ich” chyba najważniejszy jest DYSTANS, który się wtedy zaznacza. Odległość pomiędzy mną a marzeniem. Wtedy mogę zidentyfikować czy na pewno jest moje i nie chodzi mi o źródło, z którego zostało wygenerowane, ale raczej określenie przynależności i celu („Może o Noblu marzy mamusia a nie ja...”). Ciekawy wątek lokalizacji marzeń w związku z Platońskim rozpłataniem człowieka. Tyle, że chyba zarówno ludowa jak i nie-ludowa mądrość, tak czy inaczej, zawsze przyporządkowuje je głowie. Przypisanie ich innym częściom ciała człowieka zmieniałoby ich nazwę a więc również znaczenie. Stałyby się „pragnieniami”, „obsesjami” i „pożądaniami”. Przychodzi mi do głowy Nabokov, który pisał „Lolito, żagwio mych lędźwi” – i nikt chyba nie zaprzeczy, że Lolita dla Humberta była czymś więcej niż tylko „marzeniem”.


Filander:


Z przykrością muszę stwierdzić, że podsumowanie dyskusji o marzeniach jest sprzeczne z ideą Sokrates Cafe. Nie wolno podsumowywać dyskusji SC takimi nieuzasadnionymi poglądami, jak twierdzenie, że człowiek jest bytem ku. Moim zdaniem wysuwanie takich twierdzeń w podsumowaniu jest sprytnym rodzajem przemocy, której nie można nadstawiać drugiego policzka, ani nawet pierwszego. Jedną z zasad etyki Sokrates Cafe jest to, że wygłaszający tezy musi być gotowy do podania racjonalnego uzasadnienia wygłaszanej tezy oraz być gotowy do zakwestionowania zarówno tezy jak i uzasadnienia. Dlatego nie wolno wygłaszać nowych tez na koniec. Albo należy zamilknąć zanim się wypowie nową tezę albo kontynuować dyskusję. Uczestnicy z kolei są zobowiązani do zakwestionowania tezy lub przynajmniej o zapytanie o uzasadnienie. Skoro nie zostało to zrobione, czuje się w obowiązku spróbować naprawić te ciężkie wykroczenia. Po pierwsze jakie jest uzasadnienie metafizycznej tezy, że człowiek jest bytem KU? Uzasadnienie oczywiście jest historyczne, ale nie pora by się tym zając teraz. Można się co najwyżej zgodzić, z tezą że istotnym aspektem bycia współczesnego człowieka jest BYCIE KU. I uważam, że jest to nieszczęściem współczesnego człowieka. A dobijaniem współczesnego człowieka jest mówienie mu, że nie tyle bycie ku jest jednym z aspektów jego bycia, ale on w ISTOCIE jest bytem KU. Bo BYT KU nie ma innego wyjścia niż BYĆ KU. Bycie KU polega na tym, że nigdy się nie jest TU i TERAZ, ale zawsze robi się coś dla czegoś przyszłego. A więc chodzę do przedszkola nie żeby się bawić ale żeby się przygotować do szkoły. Dobrej szkoły. Do szkoły podstawowej chodzę, żeby zdać do gimnazjum, do gimnazjum, żeby zdać do dobrego liceum, do liceum żeby zdać na dobre studia, na studia żeby dostać dobrą pracę, pracuję, żeby pojechać na wczasy i zarobić na emeryturę. Przez cały czas nigdzie mnie nie ma, bo jestem w przyszłości. A przyszłości nie ma. Przestańmy się czarować, bycie w marzeniach jest byciem OBOK. Bycie obok jest dla nas jedynym wybawienie z niebycia nigdzie, w czasie gdy jesteśmy KU. Bycie OBOK wspiera się więc z byciem KU, które jest niebyciem. Jedyną możliwością bycia gdzieś i kiedyś jest tylko bycie TU i TERAZ. Reasumując nie Q, nie nigdzie, nie OBOK, nie nigdy, lecz zawsze Tu Ti Tu Rum Tu Tu.



Dodaj komentarz