Aktualnie przebywasz w:

Komentarze do protokołu


Dyskutanci jak mniemam są jak większość polskich katolików – wierzący (w przyjemność) ale nie praktykujący. A może nawet jak współcześni faryzeusze – próbujący praktykować ale bez wiary i przekonania.


Asmodeusz


Komentarz Asmodeusza jest zbyt gorliwy i zbyt napastliwy. Rozumiem jednak, że jego przyczyną jest widoczna jałowość dyskusji. Myślę, że niektórym uczestnikom, którzy mieli niehedonistyczne poglądy, zabrakło odwagi by je ujawnić i o nie walczyć. Dyskusja stała się więc nieprawdziwa i płaska.


Filander


W pytaniu chodziło nie tylko o przyjemność ale i o sens. Sens życia nie został sproblematyzowany. Pozwolę sobie zauważyć, że pojęcie sensu daje się dobrze stosować w odniesieniu do zdania, a dużo gorzej w odniesieniu do życia. Żeby zdanie miało sens musi składać się z wyrazów, które mają znaczenie w jakimś języku, a wyrazy te muszą być ułożone i powiązane zgodnie z regułami wiązania wyrazów w tym języku. A zatem aby zdanie miało sens muszą istnieć wyrazy, ich znaczenia, gramatyka (reguły języka) i sam język. A sens zaistnieje wtedy, kiedy uda się o wszystko zastosować i połączyć.


Sens życia to pojęcie, które wykroczyło poza swoje naturalne zastosowanie i trzeba pamiętać, że to tylko analogia. Być może trafny jest pogląd, że życie bez przyjemności nie ma sensu. Ale żeby uchwycić sens zdania, mówiącego o bezsensie życia bez przyjemności , należałoby zapytać :


(1)czym miałby być język, w którym to zdanie (życie) mogłoby mieć sens,

(2) jaka jest gramatyka tego języka (jakie są reguły nadawania życiu sensu)

(3) z jakich wyrazów (elementów) się składa życie i jak ustala się ich znaczenie.


Wtedy moglibyśmy spróbować powiedzieć co oznacza brak przyjemności w tej analogii – czy nie istnieje język, a może go nie znamy, czy naruszyliśmy jakieś zasady gramatyki tego języka, a może użyliśmy wyrazów bez znaczenia lub nie użyliśmy wyrazów mających znaczenie.


To dużo pracy i trudno się dziwić, że nie udało się jej wykonać w czasie spotkania.


Gongsun Long


Sens ma jakiś dziwny związek z sensualnością. Można ten związek wykorzystać do zastąpienia trudnej analogii sens życia/sens zdania czymś łatwiejszym bo sensualnym. Może zamiast mówić „życie bez przyjemności nie ma sensu” lepiej jest powiedzieć że „życie bez przyjemności nie ma smaku”. Wtedy możemy się zastanowić, kto nam gotuje życie, tak że nie ma smaku albo ma gorzki smak. Możemy zastanowić się nad składnikami, proporcjami, zestawieniami, przetwarzaniem. Możemy poszukać dobrego kucharza albo dobrej restauracji serwującej życie pełne smaku. Możemy też zacząć uczyć się gotować dla siebie czy innych. Próbować przyrządzać choćby fragment naszego życia, żeby miało smak dla innych.


kis