Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Komentarze do protokołu

Dodaj komentarz

Pewnie, że wiem kim jestem. Jestem facetem, Polakiem, Białym Człowiekiem.


Co to dla mnie znaczy? Tyle, że wiem, że nie jestem kolorowy, nie jestem Murzynem, Żydem, Niemcem, Czechem, Ruskim, nie jestem gejem i nie jestem kobietą. Tak, znam słowo gej.


Czy umiem coś powiedzieć o tym kim jestem? A po co? Nie musze umieć gadać o tym, co to znaczy być facetem, Polakiem, Białym Człowiekiem. Jestem i już. To oczywiste. Wystarczy, że potrafię się zachować jak Biały Człowiek. Jak facet.


Jasne, że potrafię powiedzieć jacy są Kolorowi, Żółci, Murzyni, Arabowie, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Czesi. Wiem jacy są geje i jakie kobiety. Wiem, że nie jestem taki jak oni (one), więc wiem kim jestem. I wiem jak się zachować wobec nich wszystkich. Tych wszystkich innych. Innych ode mnie. Tego potrzebuję i to wiem.


Mówisz, że wszystko to co wiem, to stereotypy? A co to stereotypy? To nieprawdziwe i uproszczone opinie? Zwłaszcza o innych? Że nie jestem ich autorem? Że wyssałem je z mlekiem matki? Że co? A, że osłuchałem się z nimi. Że chodzą mi po głowie jak melodie, które słyszałem wiele razy? Fajny pomysł. Że nie ja je skomponowałem, że tylko potrafię je odśpiewać? Że ja w ogóle nie myślę? Tak? A, w sensie, że samodzielnie nie? Że tylko mam myśli, których nie wymyśliłem? Że inni je wymyślili? Kto? Nie wiadomo kto? Że te stereotypy są mi potrzebne do budowania poczucia tożsamości? A co to tożsamość? Stary jak nie umiesz wyjaśnić co to tożsamość, to nie używaj przy mnie wyrazów, których sam nie rozumiesz. Mnie to nie bierze.


No stary masz szczęście, że jestem wyluzowany i mam dzień dobroci. Tyle ci powiem, że ja nie potrzebuje takich słów jak stereotyp czy tożsamość. A ty używasz choć nie wiesz co znaczą. Zastanawiasz się nad tym co znaczą? Czyli nie wiesz. Jakbyś wiedział to byś się nie zastanawiał. Ja na ulicy radzę sobie bez słów, których nie rozumiem. I bez zastanawiania się. Ja jestem sobą, wiem kim jestem, wiem kogo lubię, kogo nie, wiem jak postępować z kobietami, gejami i kolorowymi. Ja jestem prawdziwym człowiekiem.


A ty wiesz kim jesteś? Skoro nie wolno ci nic powiedzieć o innych od Ciebie, bo cokolwiek powiesz to stereotyp? A wolno Ci chociaż pomyśleć? Co jest warte te twoje myślenie, skoro myślisz słowami, których nie potrafisz wyjaśnić. Więc ich nie rozumiesz.


No, ja się z Tobą chłopie na rozumy bym nie zamieniał.


Wypowiedź Białego Człowieka spisana, ocenzurowana i przetłumaczona przez kisa.




Nadal uważam, że stereotypy są po to, by je obalać i eliminować ze swego postrzegania świata i ludzi. Kto utwierdza się w stereotypowym "poznawaniu" albo raczej "doznawaniu" niczego tak na prawdę nie pozna ani nie odkryje. Ukisi się w tym, w czym się wychował albo choćby raz zetknął. Wszystko zależy od uświadomienia sobie - co mnie ogranicza.

Poruszanie się po świecie przy pomocy stereotypów jest życiem nieuświadomionym. Powielanie stereotypów jest tak naprawdę ich propagowaniem, a twierdzenie, że prawnicy to nudziarze nie było mi wcześniej znane....


Dorota




Widzę, że musze pomóc wam Polakom z poradzeniem sobie z własnym językiem. Dyskusja sprawia wrażenie jakbyście nie byli zdolni zobaczyć od środka, z poziomu użytkowników waszego języka do czego właściwie słowo stereotyp jest używane. No to wam powiem.


Używacie słowa stereotyp jako nazwę dla nielubianych sądów mających formę: RLM są BE, gdzie RLM to rzeczownik liczby mnogiej określający ludzi (Niemcy, lekarze, kosmonauci, rolnicy), a BE to jakaś cecha, z reguły negatywna.


Mówicie na przykład: „politycy są skorumpowani”, a ktoś wtedy mówi, „to nie prawda, bo przecież ja jestem politykiem i nie jestem skorumpowany, a w ogóle to szkodliwy stereotyp, gdyż zniechęca ludzi do polityki”. Lub mówicie, że księża są słabo wykształceni, a ktoś wtedy powie, że to stereotyp i nieprawda bo Józef Tischner.


W języku polskim zdanie „RLM są BE” należy rozumieć „prawie wszyscy RLM są BE”. I ktoś kto uważa to za prawdę nie uznaje argumentu, że przecież istnieje przypadek RLM, który nie BE. Czasem używacie wtedy zwrotu „wyjątek potwierdza regułę”. Wydaje się, że ci którzy określają jakieś zdanie tego typu jako stereotyp udają, że nie rozumieją domyślnego kwantyfikatora „prawie wszyscy”


Typowa rozmowa z użyciem słowa stereotyp przebiega tak:


A : RLM są BE.


B: To stereotyp. Przecież X jest RLM, a nie jest BE.


A. Wyjątek potwierdza regułę. Sam znam wielu RLM, który nie są BE ale oni są nietypowi. Typowy RLM jest BE.


B. Ten stereotyp jest szkodliwy bo …


A. Więc mamy nie mówić prawdy bo jest ona szkodliwa, niepoprawna politycznie itp?


Ten dyskurs ma żelazne reguły i nie prowadzi do zmiany stanowiska żadnej ze stronna. Wygląda to rodzaj gry słownej. Przypuszczam, że to coś takiego jak angielska rozmowa o pogodzie albo egipskie pytanie o zdrowie członków rodziny. Różnica jest tylko taka, że wy się przy swój grze denerwujecie. Nie wiem po co w to gracie, ja tylko opisuje grę. Miło mi, że mogłem pomóc.


Gongsun Long




W dyskusji pojawiła się teza, że stereotypy są wynikiem rozumowania indukcyjnego. Co to jest rozumowanie indukcyjne? Gdy jedziemy górską serpentyną i za pierwszym zakrętem w prawo stoi czarny baran to nie robi to na nas szczególnego wrażenie ale gdy za drugim zakrętem w prawo stoi czarny baran to uruchamiamy rozumowanie indukcyjne. Zastanawiamy się czy za trzecim też będzie stał czarny baran. Rozumowanie indukcyjne czasem daje dobre rezultaty czasem gorsze, najwięcej zależy od ilości przypadków. Przykładem prawidłowego rozumowania indukcyjnego jest wniosek, że jutro rano też wzejdzie słońce, skoro zawsze dotąd za naszego życia wschodziło. Przeczucie że rozumowania indukcyjne bywają zawodne można usłyszeć w pięknej radzieckiej piosence dla przedszkolaków, fonetycznie mniej więcej tak „Pusć wsiegda budziet sołnce, pusć wsiegda budziet nieba, pusć wsiegda budziet mama, pust wsiegda budu ja”. Ta piosenka jest rodzajem modlitwy. Chcemy, żeby rozumowania indukcyjne były prawdziwe, żebyśmy trwali wiecznie jak słońce i niebo i żebyśmy zawsze mieli mamę.


Być może w stereotypach jest coś z marzenia o pewności i trwałości. Jednak stereotypy nie powstają dokładnie w taki sposób. Otóż kiedy żywimy jakiś stereotyp np. Murzyni mają upodobanie do kradzieży krów, to nie wynika to z tego, że pierwszą naszą krowę ukradł Murzyn, drugą i trzecią też. My tylko słyszeliśmy wiele razy, że Murzyni kradną krowy (w każdym razie wiele razy słyszeliśmy, że Kali ukradł krowę, a może chciał ją ukraść). Wydaje się, że stereotyp może powstać wskutek wielokrotnego słyszenie stereotypu od ważnej osoby, rodzica czy przedszkolanki. Jednak zwykle powstają wskutek wielokrotnego słyszenia od różnych osób. Tak jak zauważył kis źródłem stereotypów jest osłuchanie, a nie indywidualnie przeprowadzone rozumowanie indukcyjne. Tak jak uczymy się języka, tak samo uczymy się stereotypów. Pewne grupy ludzi mówią dzień dobry, a inne cześć. Pewne grupy żywią jedne stereotypy, a inne grupy inne.


Na pewno nie można powiedzieć, że to te grupy przeprowadzają rozumowania indukcyjne. Nie ma takiej grupy, która by miała rozum zdolny do przeprowadzenia jakiegokolwiek rozumowania. Natomiast istotną rzeczą jest tożsamość grupowa. Jak chcę być Polakiem muszę mówić po polsku, a jak Wszechpolakiem to po wszechpolsku, a jak chcę być osobą kulturalną to po kulturalnemu.


Stereotypy nie są charakterystyczne dla ludzi z jakiegoś marginesu, czy żyjących w popkulturze. Nawet filozofowie mają swoje stereotypy. Filozofowie analityczni uważają kontynentalnych za bełkotliwych mętniaków, a kontynentalni analitycznych za wzbijaczy kurzu marudzących, że nic nie widać. Ich stereotypy wynikają z tego czego osłuchali się na swoich wydziałach filozoficznych. Można to przeczytać u Richarda Rorty’ego rozdziale Filozofia analityczna i konwersacyjna w książce Filozofia jako polityka kulturalna.


Jak zmieniamy stereotypy to zmieniamy kulturę. Jednak kultury bez żadnych stereotypów w przyrodzie nie stwierdzono.


Filander