Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Tarabuk, 24.Luty 2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:


1. Jakie znaczenie ma dla nas przypadek

2. Czy jest Bóg i dlaczego

3. Czy warto gonić za marzeniami

4. Po co człowiekowi sztuka

5. Czy są różnice w myśleniu kobiet i mężczyzn

6. Czy wszystko jest do pojęcia


Pytanie wycofane: czym się różni wróbelek, bo powszechnie znana jest odpowiedź, że ma jedną nóżkę bardziej.


Temat: Czy warto gonić za marzeniami


Uczestnicy spotkania : Ania, Jerzy, Dana, Orhan, Jakub, Bogdan, Karol


Zdaniem Dany w dzisiejszym racjonalnym świecie trochę nie wypada mówić o marzeniach, bo wychodzi się na nieracjonalnego idealistę. Zaznaczyła że ona sama wbrew światu goni za marzeniami.


Ania skorygowała, że człowiek współczesny racjonalnie poszukuje narzędzi i środków do realizacji swoich marzeń. Wypada mieć marzenia i pasje i skutecznie je realizować.


Jerzy wprowadził rozróżnienie na marzenia nierealizowalne, trudno realizowalne i dość łatwe osiągalne. Wyraził przypuszczenie, że być może marzenia nierealizowalne nadają sens życiu.


Ania zaproponowała nazywanie marzenia trudno realizowalnych wyzwaniami, a nierealizowalnych urojeniami.


Zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie należy marzeniami określać tylko marzeń nierealizowalnych lub mało prawdopodobnych oraz nad sensem tworzenia nierealistycznych wyobrażeń i chcenia ich realizacji.


Zgodziliśmy się że wizje podane do publicznej wiadomości mogą się przydać ludzkości do inspiracji. Użyteczni bywają zarówno kreatorzy wizji jak i ich propagatorzy. Chyba jednak najbardziej użyteczni są realizatorzy wizji.


Orhan zauważył, że sformułowanie „gonić marzenia” sugeruje, że marzenia uciekają. Z drugiej strony gonienie marzeń oznacza, że angażujemy się fizycznie w wytężoną próbę ich realizacji.


Ania zauważyła, że zdolność marzenia jest cechą ludzką. I że cecha ta może być nadużywana przez przemysł kreowania i podsuwania ludziom marzeń, po to żeby na tym zarobić.


Zgodziliśmy się, że istnieją marzenia fabrykowane przez biznes za pomocą reklamy i mediów (wczasy, samochody, markowe przedmioty). Istnieją także marzenia nieco subtelniej podsuwane nam przez społeczeństwo (np. dom, wykształcenie, rodzina). Wątpliwości wzbudziło czy istnieje trzeci rodzaj marzeń, tzn których źródłem jesteśmy my sami a nie społeczeństwo.


Każdy przykład który dyskutowaliśmy (np. marzenie o lataniu) przez cześć dyskutantów uważany był za aspołeczny, a inni uważali każde marzenie za wyprodukowane lub co najmniej zainspirowane przez społeczeństwo. Zwłaszcza Bogdan optował za istnieniem marzeń prywatnych, aspołecznych czy przeciw społecznych, np. marzenia (niektóre realizowane) o rewolucji społecznej czy kulturalnej. Jednak Ania jako zwolenniczka istnienia marzeń prywatnych nie zgadzała się na wszystkie przykłady Bogdana, część z nich uznając za pochodzące od społeczeństwa


Porzuciliśmy w końcu nadzieję na rozstrzygniecie społeczności marzeń.


Jerzy zauważył, że funkcją marzeń jest zaspokajanie potrzeb. Nie przez ich realizacje, ale przez nasycanie się samym wyobrażeniem realizacji. Marzenie może być forma autoterapii w sytuacjach trudnych do wytrzymania. Karol zgodził się z tym ujęciem, podejrzewając że marzenia są narkotykiem, oddalającym nas od rzeczywistości.


Jakub zaprotestował, że chorobliwy charakter mają nie marzenia ale mrzonki, złudy i urojenia.


Karol wygłosił jakiś dęty komentarz, który zainspirował zebranych do przerwania dyskusji serią dowcipów dla rozładowania nastroju.


Jakub opowiedział dowcip o tym że amerykańscy naukowcy stworzyli przyrząd do wykrywania marzeń. Urządzenie sprawdziło się wyświetlając marzenia przedstawicieli różnych nacji. Po podłączeniu Rosjanina urządzenie wyświetliło czysty biały obraz. Obecny naukowiec Rosjanin zaproponował żeby dać pacjentowi szklankę wódki. Nie dało to rezultatu. Zaproponował druga szklankę. Wtedy na ekranie pojawił się punkcik. Po wielokrotnym powiększeniu okazało się że to korniszonek.


Po przerwie Ania wprowadziła odróżnienie pomiędzy zdrowym posiadaniem marzeń, a chorobliwym im oddawaniem się. Przesadne marzycielstwo jest szkodliwe.


Wróciliśmy do pytania zauważając że chodziło w nim o dynamiczne gonienie za marzeniami a nie pasywne pogrążanie się w marzeniach. Gonienie za marzeniami jest zdrowe choćby dlatego że wyrabia kondycje.


Karol próbował zainteresować zebranych rozważaniami czy marzenie i fantazjowanie jest procesem pasywnym czy też istnieje możliwość aktywnego sterowania tym procesem. Nie spotkało się to z zainteresowaniem zebranych.


Jakub wskazał, że skupienie się na swoich marzeniach pozwala nam poznać samego siebie. Trzeba usiąść i pozwolić sobie pomarzyć, aby odkryć swoją prawdziwą misję na tym świecie.


Jerzy wygłosił swoje hasło, że człowiek jest wrażliwy na pochodną (w sensie matematycznym). Czyli inaczej reaguje na zmianę. Dlatego nie należy za szybko realizować swoich marzeń, bo marzenia zrealizowane przestają nas kręcić.


Nie wiadomo czemu w tym momencie pojawiło się powiedzonko o marzeniu ściętej głowy, wzmocnione „myślał indyk o niedzieli a w sobotę łeb ucięli. Poza oczywistą interpretacją o niebezpieczeństwie odkładania realizacji marzeń na potem, pojawiła się dziwaczna koncepcja Karola, że być mądrość ludowa wskazuje na bezsilność marzeń, w które angażuje się tylko głowa, a nie reszta naszego organizmu. Nawiązał przy tym do platońskiej koncepcji 3 części duszy, logo tyczne – umieszczonej w głowie, uczuciowej (zwłaszcza odważnej) ulokowanej w piersiach oraz pożądaniowej ulokowanej pod przeponą. Wskazał na symboliczną skłonności odcinania dwóch dolnych części duszy na poziomie szyi (koloratka księży czy krawat krawaciarzy) oraz dodatkowego odcinania części podprzeponowej paskiem. Te rozważania nie spotkały się z uznaniem obecnych.


Jednakże rozważaliśmy dalej powiedzenia o głowie w chmurach i głowie na karku, jako użytecznych do obrazowania sytuacji marzyciela i realizatora.


Ania podniosła poziom dyskusji wskazując na ekstatyczny charakter marzeń.


Następnie zastanawialiśmy się nad tym, czy można mówić o marzeniach autentycznych i nieautentycznych. Za marzenia nieautentyczne uznaliśmy marzenia pochodzącymi od rówieśników, reklam, mediów, a za autentyczne takie które pojawiającą się po odrzuceniu sztucznych potrzeb. Wydało nam się że marzenia No Logo są autentyczniejszej niż marzenia markowe.


Karol na koniec próbował zakwestionować marzenia, nadużywając zwrotu „mieć marzenia” w opozycji do „pragnąć”. Twierdził, że „mieć marzenia” to przeciwna życiu skłonność do urzeczowiania, uprzedmiatawianiu i posiadania. Za pro życiowy uznał czasownik pragnąć, nie zgadzając sie przy tym na sformułowanie „mieć pragnienia”. Ważne jest żeby żyć i pragnąć, a nie żeby mieć cokolwiek, choćby marzenia


Jakub uznał te wywody za wyraz redukcyjnego światopoglądu „podprzeponowego”, sprowadzającego człowieka do pożądań. Będąc głuchym na nieśmiałe próby prostowanie, że pragnienia to nie to samo pożądania, stanowczo opowiedział się za wizją człowieka marzącego, jako człowieka który realizuje swoją istotę. Gdyż istotą człowieka jest bycie ku. A marzenie jest co najmniej ćwiczeniem z bycia ku. Ku czemuś co człowieka przekracza.



Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz