Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Tarabuk, 24.02.2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:

1. Kiedy komunikat jest skuteczny

2. Po co człowiekowi sztuka

3. Czy słowa mogą zabijać

4. Po co człowiekowi nałogi

5. Po co człowiekowi praca

6. Czym jest powołanie i czy może się zmieniać

7. Czym jest praca z powołania


Temat: Czym jest praca z powołania


Uczestnicy spotkania : Ania, Jerzy, Karol, Igor, Maciej, Karolina, Monika, Eliza, Grzegorz, Piotr


Maciej zaczął od obecnej sytuacji ekonomicznej, określanej jako kryzys. Wspomniał o ludziach, którzy mają poczucie, że za dużo poświęcają pracy i których kryzys może dotknąć. Warunki zewnętrzne mogą zdewaluować wartość pracy niektórych ludzi. Rynek może wyeliminować pracujących z powołania ludzi w dziedzinach niekoniecznych, luksusowych (kultura, sztuka).


Na sali rozległy się głosy protestu, cóż ta kasandryczna mowa ma wspólnego z tematem czyli pracą z powołania. Maciej pośpiesznie naszkicował swoje rozumienie powołania jako umiaru w pracy. Powołanie jego zdaniem wymaga samowiedzy. Spotkało się to z powszechnym sprzeciwem i niezrozumieniem.


Jerzy wskazał że słowo powołanie wskazuje na to że jest ono jakby zewnętrzne, irracjonalne.


Ania podkreśliła, że powołanie wiąże się z postawą idealistyczną, altruizmem, pasją.


Karol zapytał czy można być nie altruistycznym pasjonatem i czy można swoje powołanie realizować bez pasji.


Karolina sprzeciwiła się rozumieniu powołania jako czegoś irracjonalnego. Powołanie jest świadome.


Igor zaprotestował przeciwko zewnętrzności powołania. Wskazał na podobne słowo, zew. Jego zdaniem zew możemy usłyszeć wewnątrz siebie.


Karol wskazał że takie zwroty jak zew krwi, zew natury, są dwuznaczne co do ich źródła. Natura lub krew może być wewnątrz lub zewnątrz nas ale zawsze jest to głos spoza naszego świadomego i racjonalnego ja. Racjonalny i świadomy podmiot może te wołanie odebrać, ale nie jest jego autorem.


Eliza wskazała na religijne pochodzenie powołania. W ujęciu katolickim wszyscy ludzie mają jedno główne powołanie, to jest powołanie do bycia zbawionym. Powołanie kapłańskie, zakonne czy powołanie do życia w rodzinie są środkami do realizacji powołania najwyższego. Problemem jest prawidłowe odczytanie powołania.


Ania wskazała że oprócz powołania kapłańskiego mówimy o powołaniu w odniesieniu do innych zawodów służebnych, wymagających pewnej dozy altruizmu (lekarze, nauczyciele).


Piotr zaprezentował rozumienie pracy z powołania jako pracy który daje satysfakcję, przyjemność. Wskazał na problem odnalezienia talentu jako równoznaczny z odnalezieniem powołania. Skontrastował pejoratywnie rozumianą prace rzemieślniczą, wyrobnictwo z lekkością pracy z powołania, talentu.


Powstał spór czy korsarstwo może być powołaniem. Pojawiły się próby definicji pracy, jako czegoś legalnego i przynoszącego pożytek zarówno pracownikowi jak i społeczeństwu, w celu wyeliminowania możliwości mówienia o prostytucji lub piractwie jako pracach z powołania.


Zwłaszcza Ania protestowała przeciwko możliwości bandytyzmu z powołania. Wskutek braku możliwości zgody spór został zawieszony.


Grzegorz zwrócił uwagę, że kojarzenie powołania z pracą pochodzi od Lutra, który tłumacząc biblijne wezwanie użył słowa beruf, używany do określania zawodu. We współczesnej niemiecczyźnie beruf ma dwa znaczenia: zawód i powołanie. Rufen oznacza wołanie. Wskazał na to, że społeczeństwo (zwłaszcza niemieckie) darzy szacunkiem tego, kto spełnia swoje powołanie dobrze pracując.


Karol zwrócił uwagę na możliwość wykorzystywania szacunku jako ekwiwalentu zapłaty. Jak pisał Schopenhauer w Aforyzmach o mądrości życia królowi taniej jest dać komuś order niż zapłacić za wojskową służbę. Podobnie współczesne państwo polskie uważa, że lekarz otrzymuje godziwe wynagrodzenie bo dostaje kilka złotych za godzinę, a resztę stawki godzinowej dopłaca mu społeczeństwo w szacunku i prestiżu zawodu. Wskazał, że trudność wymiany szacunku na bułki skłania lekarzy do poszukiwania ekwiwalentu materialnego, czasami z przekroczeniem zasad dobrego smaku i prawa.


Ania stanęła po stronie społeczeństwa, zauważając, że ludzie odróżniają czy lekarz lub nauczyciel pracuje z prawdziwego powołania czy innych pobudek.


Po przerwie, która została skrócona bo wszyscy chcieli dyskutować, Grzegorz zauważył, że młodzi Niemcy wolą używać angielskiego słowa na określenie pracy, gdyż niemieckie słowo jest zbyt poważne (obciążone drugim znaczeniem czyli powołaniem). Zauważył też że Anglicy używają słów occupation i profession (oba pochodzenia łacińskiego) żeby odróżnić kogoś zajmuje miejsce wyznaczone przez społeczeństwo i uregulowane z zewnątrz od wolnych zawodów, które mają prawo regulować się same (samorządy zawodowe przezywane obecnie korporacjami).


Uwagi Grzegorza zainspirowały obecnych do rozważań językowych. W niemieckim zawód znaczy powołanie, po polsku zawód to rozczarowanie (Maciej zacytował powiedzonko: Mam dwa zawody: jeden wyuczony drugi miłosny). Ania protestowała przeciwko takim skojarzeniom. Następnie rozważaliśmy protestancką etykę pracy oraz zastanawialiśmy się nad amerykańską etyką pracy, jednak zauważyliśmy wkrótce że za mało wiemy na ten temat.


Piotr wskazał na niebezpieczne konsekwencje logiczne niemieckiego religijnego kojarzenia praca-powołanie-zbawienie, które zaowocowało hasłem obozów koncentracyjnych (praca czyni wolnym).


Jerzy wskazał na upowszechnienie powojennego rozumienia pracy jako dostarczycielki satysfakcji. Pracę z powołania można rozumieć jako pracę która daje przyjemność. A przyjemność jest irracjonalna, co wiąże się z poprzednią definicją powołania jako czegoś irracjonalnego.


Maciej zauważył że dla osoby wierzącej najwyższym aktem wolności jest podążanie za powołaniem.
Jerzy w tym miejscu zdecydował powtórzyć swoje credo życiowe że każdy dąży do swojej korzyści. Dopuścił przy tym możliwość pomyłki.


Eliza zauważyła, że można uzgodnić pracę jako samorealizację z pracą jako powołaniem. Samorealizacja służy realizacji powołania. Użyła przy tym zwrotu ”poświecić swój czas na przyjemności i samorealizację”. Karol zwrócił uwagę, że słowo „poświecenie” używane bywa w zestawie z powołaniem. Poświecić coś znaczy (oprócz świecenia woda świeconą) stracić coś czy zrezygnować z czegoś dla czegoś bardziej wartościowego.


Jerzy trzymając się swojej wizji stwierdził, że jeśli ulegamy powołaniu, to czynimy to w oczekiwaniu na korzyści. Zaprezentował też nową definicję powołania. Pracę wybieramy z powołania jeśli zakładamy, że suma korzyści emocjonalnych z takiego wyboru będzie większa niż korzyści materialnych. Karol zauważył, że jeśli tak to karą za minięcie się z powołaniem będą korzyści materialne przeważające nad emocjonalnymi.


Maciej w tym miejscu przedstawił swoje rozumienie pracy z powołania jako robienia czegoś przytomnie, zgodnie z dyspozycją swoje duszy. Matka nieprzytomna nie zwraca uwagi na dziecko bo nie ma powołania. Może uzyskać powołanie jeśli stanie się przytomna.


O tym czy praca jest powołaniem rozstrzyga trud, trud zwiększania przytomności. Niektórym obecnym zabrzmiało to zenistycznie.


Maciej w swojej oryginalności kontynuował, że powołanie buduje się nie na talentach ale na brakach. Tak jak kocha się nie za coś ale pomimo czegoś.


Nie przekonał zbytnio zebranych.


Ania zauważyła, że pracy z powołania powinno towarzyszyć uczucie radości, satysfakcji, a nie frustracji, co Karol mimo jej protestów zinterpretował jako nakaz radości i przyjemności, którym współczesność zastąpiła wcześniejszy nakaz zbawienia.


Maciej kontynuował rozważania o powołaniu macierzyńskim, jednak zauważył, że bycie ojcem bardziej pasuje do jego koncepcji powołania. Jego głos że bycie ojcem to obowiązek a nie przyjemność spotkał się z solidarnym protestem obecnych pań.


Karol zwrócił uwagę na możliwość istnienia dwóch typów powołania: macierzyńskiego i ojcowskiego jako modeli dla powołania w ogóle.


Zdaniem Piotra dziecko jest jak korsarz i nie może kreować powołania. Za bycie rodzicem nikt nie płaci, więc to nie praca. Spotkało się to z protestami. Po pierwsze za bycie rodzicem otrzymuje się odpłatę, tyle że nie w gotówce. Po drugie nie musimy być związani niemieckim utożsamieniem pracy i powołanie. Coś może nie być pracą a być powołaniem.


Maciej trzymając się swoje wizji wskazał że praca może być modlitwą.


Ania stwierdziła, że powołania to zawody jakby lekarzy duszy (duchowni),ciała (medycy, działacze społeczni)i umysłu (nauczyciele), ale po podpowiedzi Karola zamieniła je na zawody pasterskie. Bardziej pasterskie niż lekarskie. Powołanie jest potrzebne zatem, żeby być pasterzem dusz.


Może każdy z nas jest powołany, żeby być pasterzem własnej duszy. (beee)



Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz