Sokrates Cafe
Sokrates Cafe Wrocław 1.12.2009
Dodaj komentarz
Czy kłamstwo jest złe?
Słowo wstępne:
Za oknem coraz zimniej, szerzy się pandemia grypy, co przekłada się na ilość uczestników. Wszystkim chorującym, rekonwalescentom życzę szybkiego powrotu do zdrowia, także psychicznego;)
Pytania:
1. Czy maszyny nas zjadają?
2. Czy syjonistyczne macki sięgają naprawdę tak daleko?
3. Czym jest równouprawnienie i czy na pewno go potrzebujemy?
4. Czy kłamstwo jest złe?
5. Czym jest wolność?
6. Czy jest inna droga do poznania niż doświadczenie?
7. Czy wszystko da się przeliczyć na bilans zysków i strat?
8. Czy sprawiedliwość jest możliwa?
9. Co z dzisiejszą kulturą?
10. Dlaczego wstydzimy się samych siebie?
11. Czy Bóg istnieje?
12. Czy powinniśmy decydować o sobie?
Do rzeczy:
Wygrało pytanie Filipa – „Czy kłamstwo jest złe”?
Autor pytania doprecyzował, że pyta o to czy każde kłamstwo jest złe, czy może być też dobre? A jeśli tak, to gdzie przebiega granica?
Sebastian spytał, czy o wartościowaniu decyduje skutek czy intencja kłamstwa?
Ustosunkowując się do powyższego Ewa podniosła, że to intencja decyduje o „złości” kłamstwa, bo tdecydujemy tylko o intencjach, a jeśli chodzi o skutki to często nie mamy na nie wpływu i nie możemy ich do końca przewidzieć.
Paweł miał wątpliwości co do kryterium oceny owej intencji. Do czego je przymierzać i jak pominąć rzucający się w oczy relatywizm.
Piotr spytał całkiem z innej beczki – co jeśli kłamiemy, a kłamstwo okazuje się prawdą?
Alicja zwróciła uwagę, że, gdy kłamiemy w dobrej sprawie to automatycznie się rozgrzeszamy. Ponadto wskazała, że decydujący jest tu punkt odniesienia – nie ma kłamstwa obiektywnego. Przykładem jest kobieta mówiąca „lewo”, mając tak naprawdę na myśli to „drugie lewo”.
Sebastian nawiązał do relatywnej oceny zagadnienia prawda czy fałsz: „kamień lata” – czy jest to obiektywne kłamstwo?
Paweł odniósł się do relatywizmu używanego przez nas języka – różnice w nazewnictwie mogą rodzić nieintencjonalne kłamstwa.
Dorota podała przykład daltonisty, którego kłamsto jest wynikiem nie tyle semantyki, a raczej niewiedzy (wynikającej z organicznego uszkodzenia Centralnego układu nerwowego)
W dalszej części ster dyskusji przejęła Ewa i Alicja, z których ta ostatnia twierdziła, że kłamstwo jako takie jest zawsze złe, na co Ewa – lubująca się w przykładach ekstremalnych – podała przykład kłamstwa użytego w celu ochrony życia (sytuacja tortur, w której torturowany kłamie, by chronić swych kompanów) . Alicja przyznała, że tak się może zdarzyć, ale jest to wyjątek potwierdzający regułę.
Sebastian spuentował wcześniejszą – dość zagmatwaną (której meritum zaprezentowałem wyżej) wypowiedzieć Pawła traktującą kłamstwo jako problem językowy. Sprowokowało to kolejną „wewnętrzną” dyskusję związaną z zagadnieniami intencjonalności językowej, hermeneutyką i innymi niezrozumiałymi kwestiami.
Ponownie Sebastian zaproponował zmianę biegu dyskusji na tor sytuacji, podczas których kłamiemy.
Marcin wyraził pogląd, że kłamstwo rodzi zawsze sytuacja zagrożenia.
Paweł rzucił przykładem patologicznej skłonności do konfabulacji .
Sebastian odnosząc się do sytuacji zagrożenia wskazał, że zazwyczaj rodzi ona prawdę, nie kłamstwo – np. przesłuchania z użyciem niedozwolonych środków przymusu – tzw. tortur. Następnie, hipotetycznie przyjmując, że kłamstwo jest zawsze złe, spytał czy może ono prowadzić do czegoś dobrego?
W toku dalszej dyskusji roztrząsano funkcję i istotę kłamstwa, kiedy możemy w ogóle mówić o kłamstwie i temu podobne (tekst ten ma na celu przeskoczenie nieczytelnych notatek – przyp. autora). Mój wniosek o porzuceniu wątku kłamstwa jako takiego na rzecz – wg mnie – bardziej palącej i bardziej ogólnej kwestii dobra i zła, który zyskał niejaki poklask, nie przebił się dalej.
Paweł odwołał się do mądrości ludowej – kłamstwo ma krótkie nogi, bo zawsze wychodzi na jaw.
Alicja nawiązując do powyższego stwierdziła, że nawet kłamiąc w imieniu czyjegoś dobra, na dłuższą metę przyniesie to tylko szkodę.
Paweł przedstawił systematykę – funkcja kłamstwa stoi wyżej niż cel – kłamstwo to czyn z natury zły, ale jego skutek może zmienić tę ocenę, jeśli tylko okaże się wystarczająco dobry.
Dalej dyskusja skierowała się na zagadnienie samookłamywania się i jego wartościowanie.
Dorota stwierdziła, że każdy siebie okłamuje, gdyż jest to niezbędne dla naszego dobrostanu. Doprecyzowała to Kasia, twierdząc, że nie ma człowieka, który by nigdy nie skłamał. Wspomniała o swym koledze – skrajnym nonkonformiście, żyjącym w zgodzie ze samym sobą , który i tak nie odcina się od kłamstwa, gdyż tak jest po prostu wygodniej. Następnie z ust Ewy padł przykład afirmacji, ale w wyniku dyskusji ustalono, że to akurat kłasmtwem nie jest. Ciekawą okazała się myśl Piotra o kłamstwie doskonałym, które – jako sztuka dla sztuki – jest dobre.
W pewnym momencie Sokrates przerodził się w terapie grupową Piotra, który przyznał się otwarcie, że kłamie ciągle. Sprowokowało to pytanie o przyczyny kłamstwa – Sebastian proponował wstyd, lęk przed obnażeniem i inne społeczne zahamowania. Bardziej utylitarne podejście wyszło ze strony Filipa, podającego przykład niewybrednego podrywania kobiety – z pięknych oczu szybko męskie grono dyskutantów przeszło na piękne cycki. Na tym w zasadzie dyskusja się skończyła.
Ciężar podsumowania wziął na siebie Sebastian, który stwierdził, że nie wiemy czy kłamstwo jest zawsze złe, ale zawsze możemy skłamać
Od autora:
Dziś było – w porównaniu do poprzedniego razu - bardziej melodyjnie, ale i tak orkiestra wymaga jeszcze dostrojenia. Poza tym uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona.
Lista płac:
Filip, Sebastian, Ewa, Paweł, Piotr, Alicja, Dorota, Marcin, Kasia i niżej podpisany.
Bartek
Dodaj komentarz
