Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Wrocław Kalambur 3.11.2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Granica między normą a patologią

Słowo wstępne:

Tego dnia pogoda, jak i uczestnicy nie dopisali – było nas raptem 7 – 8 osób. Nie oznacza to, że dyskusja była „lewa”, choć daleko jej do „prawej”, jeśli wiecie o czym mówię;).


Pytania:

1. Czy trudno jest zabrać głos?
2. Czy pytanie psychologiczne może być pytaniem filozoficznym?
3. Gdzie przebiega granica między normą a patologią?
4. Po co wyznaczamy normy?
5. ??
6. ??

Do rzeczy:

Zwyciężyło moje pytanie: „Gdzie przebiega granica między normą a patologią?”.


Jako autor wskazałem, że istnieje wiele rodzajów norm (kulturowe, obyczajowe, prawne, statystyczne etc.) i zaproponowałem, aby na początek ustalić, czym w ogóle dla nas owe normy są. Moim założeniem, celem i skrytym marzeniem było zapoczątkowanie budowy swoistego Sokratesowego słownika, dzięki któremu przyszłe dyskusje byłyby bardziej ukierunkowane.


Od autora:

Zaznaczam, że podczas tej dyskusji nie poczuwałem się do roli protokolanta. Dowiedziałem się jednak, że protokołu nie będzie, więc napisałem ów tekst, by coś po nas pozostało – dla potomności.


Jako, że nie było żadnej dokumentacji przebiegu spotkania, ten protokół będzie dość – nazwijmy to: wyrywkowy. W bezmiarze swego egocentryzmu autor nie za bardzo słuchał innych, a egotyzm nie pozwala mu mówić o kimkolwiek innym niż on sam.;)


Do rzeczy – cd.:

Tradycyjnie zaczął Piotr – rzucił przykładem biznesmena, świetnie radzącego sobie w świecie, zarabiającego krocie, a w życiu towarzyskim, a zwłaszcza uczuciowym – kompletnego zera.


Zinterpretowałem to jako wskazanie rozdźwięku między opinią, jaką mamy w swoim środowisku lokalnym, a rzeczywistym systemem wartości, wyznawanym przez nas. Jak w przypadku morderców – gwałcicieli, o których sąsiadka mówi: „To był taki grzeczny chłopak”.


Kasia zwróciła uwagę na kulturowy aspekt norm. Przyznała, że są one warunkowane przez społeczeństwo i kulturę, w jakiej się obracamy, ale też – lekko despotycznie – wartościowała je.


Ewa zwróciła uwagę – w reakcji na wypowiedź Kasi o wyższości pewnych norm, że nie istnieje coś takiego jak ogólna norma. Normy tworzą ludzie, wynikają one z ich hierarchii wartości. Nie można ich zatem wartościować, nie zawsze norma – mimo skojarzeń o zabarwieniu pozytywnym, musi być pozytywna. Innymi słowy normą może być zabijanie.


Podjąłem w tym miejscu, że norma to pewien punkt „0” – można się od niej wychylić in minus, ale też i in plus.


Magda polemizowała, twierdząc, że zabijanie nie może być normą, gdyż z góry jest negatywne, więc nie jest na „0”


Piotr wypalił, że normy nie istnieją. Przed wystrzelaniem nas wszystkich powstrzymuje go nie sankcja, a jedynie brak sposobności (czyżby nie miał przy sobie klamki?)


Kolega siedzący obok Kasi (nie pamiętam niestety imienia – przepraszam) zwrócił uwagę na to, że normy kształtują się także pod wpływem sytuacji – agresja i przemoc nie są normą, ale w sytuacji zagrożenia życia dzieci przez szaleńca normą jest unieszkodliwienie go.


Wskazałem jeszcze na pomijany – moim zdaniem – aspekt stopniowalności norm – posługiwaliśmy się terminem patologia, ale przecież nasz język ma w swym repertuarze także słowa takie jak: dysfunkcja, odchylenie, zaburzenie, dewiacja.


W pewnym momencie dyskusji zagadnienie normy ustąpiło zagadnieniu normalności. Pan siedzący w rogu (piszę Pan, gdyż uparcie wszystkim panował) stwierdził, że choroba psychiczna jest faktem obiektywnym, niezależnie od punktu odniesienia – tak jak grypa. Chory psychicznie jest zawsze nienormalny.


Ewa na to, że choroba jest zawsze w odniesieniu do – upośledzony umysłowo (dziś mówi się niepełnosprawny intelektualnie) jest upośledzony tylko wobec ludzi w normie intelektualnej. Dorota poszła dalej – stwierdziła, że występujące w chorobie psychicznej omamy – np. mrówek wcale nie muszą być omamami - w alternatywnym wszechświecie mogłoby być to rzeczywiste.


Pod koniec dyskusji ośmieliłem się zasugerować wzór na normę, która miałaby szansę być normą globalną, jako zbioru statystycznego i kulturowego. Innymi słowy – najczęściej występujące statystycznie w danej grupie zachowania, zawierające się w grupie zachowań kulturowo akceptowalnych – wyciągnąwszy z nich średnią zyskalibyśmy podstawę, która być może zyskałaby akceptację znacznej większości.


Reakcja pozostałych dyskutantów była, delikatnie mówiąc, sceptyczna.


Podsumowanie:

Rekapitulując – ciężko o jednoznaczne wskazanie zarówno tematu, jak i efektu dyskusji. Z pewnością było jednak ciekawie.


Post scriptum:

Autor nie bierze odpowiedzialności za swoje słowa, nie rości sobie do nich także żadnych praw. Wszelkie przeinaczenia, rozbieżność imion i wypowiedzi była niezamierzona. Zapraszam do komentowanie i uzupełniania.


Bartek

W spotkaniu uczestniczyli Kasia, Bartek, Dorota, Ewa, Pan od panowania, Kolega obok Kasi, Magda, Piotr. Spotkanie poprowadziła osobiście Kasia (Wrocławska Koordynatorka SC). Protokołował Bartek.


Straszyłeś nas mocno, że Twój protokół będzie jedynie subiektywnym wywodem, mocno na Twoją korzyśc, ale nie wyszło Ci to, bo całkiem zgrabnie ująłeś to spotkanie, mimo że zostałam despotką heh.


Kolega obok mnie, o którym mówiłeś to Tomek, obok mnie siedział jeszcze Filip.

Także poza wymienionymi przez Ciebie osobami przypominam sobie jeszcze dwóch Tomków, Filipa, kolegę od wypowiedzi na temat poetów (którego imienia nie pamiętam) oraz parę biernych uczestników, popijających matę i przysłuchujących się naszym wywodom.


Wspomniany przez Ciebie Pan panujący to trochę moja wina, bo był u nas chyba pierwszy raz, a ja jako prowadząca powinnam go zapoznac z naszą zasadą imienności, czego nie zrobiłam. Na usprawiedliwienie mam to, że byłam mocno awaryjną prowadząca wynikającą z choroby i delegacji :)


Brakujące pytania, to 1. Czy kłamstwo jest złe? 2. Dlaczego chcemy byc szczęśliwi?


Osobiście powiem, że nie odczułam tego, że było nas tak mało, bo dyskusja toczyła się raczej wartko, a myślę też, że nie w ilości, a w jakości siła takich spotkań.


Kaśka Filar

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz