Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Tarabuk 5 maja 2009 r.

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:


1. Tolerancja czy niezgoda na to co się nam nie podoba.

2. Czy duchowość współczesna cofa się do myślenia magicznego.

3. Czy wszystko jest do pojęcia.

4. Jaka powinna być relacja między rozumem a uczuciami.

5. Po co człowiekowi sztuka.


Temat: Jaka powinna być relacja między rozumem a uczuciami?


Uczestnicy: Sylwia, Maciek, Marian, Artur, Jerzy, Krzysztof, Tomek, Ania, Bogna, Karol.


Na wstępie Marian przedstawił nowy eksperymentalny regulamin dyskusji i objął prowadzenie spotkania. Szczegóły regulaminu być może przedstawimy w komentarzach.


Krzysztof zaczął stanowczą wypowiedzią, że uczucia powinny być podporządkowane rozumowi. Mimo nagabywania odmówił podania uzasadnienia, gdyż jest oczywiste, a także sprecyzowania jakiego charakteru jest to podporządkowanie. Po podaniu kilku przykładów powiedział, że na pewno nie powinno to być takie podporządkowanie jak dzieci rodzicom, bo dzieci nie wykonują wszystkich rozkazów. Z tego wynikałoby, że Krzysztof widzi wzór ulubionej przez siebie relacji pomiędzy rozumem a uczuciami w relacji oficera i szeregowca. A więc najpierw musztra, nadzór nad służbą wartowniczą, a potem działanie na rozkaz na polu walki. W sumie coś w tym jest skoro rozum jest jeden a uczuć wiele.


Ania równie stanowczo zaprotestowała. Jej zdaniem nie tylko uczucia nie powinny być podporządkowane rozumowi ale w ogóle nie ma takiej możliwości, gdyż pomiędzy uczuciami a rozumem nie zachodzi żadna relacja. Uczucia i rozum to zupełnie coś innego i nie między nimi żadnego związku. Na pytanie czy równie stanowczo uważa, że rozum nie jest i nie powinien być podporządkowany uczuciom zawahała się i jakby zaczęła myśleć. Jednak po chwili wzięła się w garść, nie chciała się przyznać do chwili słabości i wolała bronić swojego pierwotnego stanowiska.


Jerzy jak zwykle przedstawił kompromisowe i zharmonizowane stanowisko. Jego zdaniem relacja miedzy uczuciami a rozumem indywidualna, różna dla różnych ludzi. U jednych przeważa rozum, u drugich uczucia, a u trzecich być może coś innego ale tym się nie zajmujemy. Jerzy uważał, że ci u których przeważa rozum powinni starać się dopuszczać do głosu uczucia, a ci którzy kierują się niejako z natury uczuciami, powinni starać się w większej mierze słuchać głosu rozumu. Podał drastyczne przykłady nieszczęść do jakich prowadzi jednostronne kierowanie się uczuciem lub jednostronne kierowanie się rozumem. Przykłady zostały objęte klauzulą tajności.


Ania przyznała, że jakość życia jest lepsza jeżeli proporcje miedzy uczuciami a rozumem są równe. Zaznaczyła jednak, że rozum nie może nic nakazywać nic uczuciom, może tylko je tłumić. Nie wyjaśniła przy tym czy ma na myśli to że uczucia tego nie chcą czy że rozum nie powinien.


Sylwia powiedziała że powinniśmy postępować w zgodzie z sobą ale mimo dopytywania nie wszyscy zrozumieli co dokładnie miała na myśli. Bogna np. zrozumiała że tzw. postępowanie w zgodzie z sobą to nakaz bezwzględnego podporządkowania swoim pragnieniom i emocjom, co uznała za niebezpieczne.


Tomek miał wątpliwości o jakie uczucia chodzi w pytaniu. Zwrócił uwagę, że istnieją tzw. uczucia negatywne i tzw. pozytywne i że rozum powinien być w różnej relacji do jednych i drugich. Jednak w swojej wypowiedzi zamiast formy bezosobowej używanej w języku polskim (mówi się, używa się) Tomasz posługiwał się formą bezosobową używaną w języku angielskim (you do, you think) przetłumaczoną dosłownie na język polski (myślisz, mówisz, robisz). Ponieważ patrzył przy tym na Karola, spotkało się to z gwałtownym protestem Karola, który nie życzył sobie imputowania mu, że myśli lub robi to co się myśli lub robi. Te kwestie formalne czy raczej przesadzony indywidualizm Karola chwilowo uniemożliwiły porozumienie co do meritum.


W tym miejscu nastąpiła krótka dyskusja na temat tego czy emocje i uczucia to samo. Karol uważał, że słowa rozum i uczucia pochodzą z jednej siatki pojęciowej a słowo emocje z innej. Emocje to kalka z języka angielskiego. W słowie emotion słychać motion. Czyli mamy prawo rozumieć emocje jakie te stany psychiczne, które wprawiają nas w ruch. Natomiast polskie słowo uczucia jest zdecydowanie mniej energiczne i raczej tak jak ukłucia możemy kojarzyć z pasywnym doznawaniem.


Większości uczestników dyskusji nie przekonały te etymologiczne dywagacje i uznali ze emocje i uczucia to samo, skoro radość smutek gniew czy lęk możemy nazwać albo uczuciami albo emocjami.


Bogna podała przepis na człowieka, mówiąc że jest on mieszanką rozumowo-uczuciową i to jest wspaniałe. Stwierdziła, że straszni byliby ludzi i straszne byłoby społeczeństwo, gdyby powiódł się projekt całkowitego podporządkowania uczuć rozumowi. Po przypomnieniu rozróżnienia na uczucia pozytywne i negatywne, które wprowadził Tomek, Bogna przyznała że mówiąc o uczuciach ma myśli uczucia pozytywne. Stwierdziła, że uczucia negatywne, takie jak gniew, zazdrość, nienawiść należy wyeliminować. Nie wskazała przy tym jak można by to zrobić.


Ania zdaje się lekko zmodyfikowała swoje stanowisko przyjmując użyteczność rozumu w odróżnianiu uczuć pozytywnych od negatywnych.


Jerzy powiedział, że on nie potrzebuje hamować uczuć negatywnych bo ich nie posiada. Zauważył przy tym, że uczucia pozytywne są bardziej podatne na kontrolowanie niż negatywne. Rodzicom np. częściej udaje się opanować swoją miłość i czułość do dziecka niż kierowaną do dziecka złość, irytacje, zniechęcenie.


Bogna zastanawiała się czemu mówimy o kontrolowaniu uczuć przez rozum a nie mówimy o potrzebie kontrolowania rozumu przez uczucia. Wskazała na problem rozumu, któremu wydaje się że jest nieograniczony a jest i powinien być ograniczany a mądry rozum sam rozumie swoje ograniczenia i nie wkracza na obszary poza jego jurysdykcją.


Tomek zaprezentował swój prywatny mit, że dziecko przychodzi na świat pełne miłości i tylko miłości. Inne uczucia zdaniem Tomka są tylko brakiem miłości i pochodzą od rozumu. Uczestnicy uznali być może niesłusznie, że ten prywatny mit nie nadaję się do analizy filozoficznej.


Marian zaprezentował, że ego ma charakter emocjonalny, a nie rozumowy. No cóż, trzeba by to wyjaśnić innym razem.


Marian przedstawił swoją psychologię, w której istnieją dwie sfery rozumowa i doznaniowa. Do drugiej zaliczył uczucia czyli emocje. Te dwie sfery współistnieją w psychice. Sfera emocjonalna dostarcza człowiekowi napędu, a rozum jest wykonawcą zamówień emocji. Stwierdził z jednej strony, że rozum także jest napędzany emocjami a z drugiej że rozum to sfera chłodnej analizy. Nie widział w tym sprzeczności. Posłużył się pojęciem horyzontu optymalizacji. Człowiek kierujący się emocjami ma krótki horyzont optymalizacji, a człowiek kierujący się rozumem ma długi horyzont. Zgodził się przy tym, że najdłuższy horyzont mają ludzie głęboko religijni, którzy podporządkowują całe swoje obecne życiu przyszłemu, wiecznemu. Pomimo emocjonalnej terminologii obowiązującej w religiach (wiara w zbawienie, nadzieja na życie wieczne, Bóg jest miłości itp.) Marian uznał, że luzie wierzący kierują się rozumem i to skrajnym rozumem, poświęcając wszelkie swoje emocjonalne zachcianki przyszłej wyrozumowanej korzyści. Zwrócił także uwagę, że mężczyźni są raczej bezradni wobec własnych i cudzych emocji, co bezwzględnie wykorzystują kobiety, będące mistrzyniami inżynierii emocjonalnej. Cóż kobiety potrafią zarządzać zarówno własnymi jak i naszymi emocjami. Potrafią posłużyć się złością czy miłością.


Artur zauważył, że można wierzyć racjonalnie. Wierzymy bo to nam daje szczęście teraz. Absolutnie sensowne. Zauważył dalej, że racjonalne może być poddawanie się emocjom.


Karol stanowczo zakwestionował sensowność odróżnienia emocji pozytywnych i negatywnych, zwłaszcza, że te odróżnienie prowadzi do chęci eliminowania jednych i poddawania się drugim. Zauważył, że np. gniew jest uczuciem niezbędnym, żeby walczyć ze złem. Jeśli nie ma w nas gniewu, nie reagujemy. Wszystkie podstawowe emocje takie jak smutek, radość, lęk, gniew są nam potrzebne. Problemem jest natomiast, kiedy nie zwracamy na nie uwagi, gdy są małe i dostrzegamy je dopiero gdy krew zalewa nam oczy, smutek nas dobija, entuzjazm nas porywa, lęk nas paraliżuje. Czyli za późno bo emocje nas wtedy ponoszą, tracimy nad nimi kontrole a one wiodą nas same nie wiedza gdzie bo są ślepe. Karol zaprotestował też przeciwko pojęciu stresu, wprowadzonego przez psychologów dlatego, że nie ma maszyn, które precyzyjnie identyfikowałyby strach, smutek, złość, zawiść, nienawiść, wstręt itp, a łatwo jest zmierzyć fizjologiczne wskaźniki stresu. Przejęta do mowy potocznej gadanina o stresie wspiera niezdolności do identyfikowania i rozróżniania własnych uczuć. Jak się czujesz? Jestem zestresowany. Żałosne.


Maciek podjął próbę systematyzowania zjawisk uczuciowych i emocjonalnych. Wyróżnił podstawowe emocje to jest gniew, lęk, zdziwienie (zaskoczenie), radość, smutek. Uważał, że emocje to co innego niż uczucia, lecz przyznał że nad tym co można nazwać uczuciami musi się jeszcze zastanowić. Zaznaczył, że jego zdaniem miłość nie jest uczuciem. Uznał, że to raczej zjawisko wolicjonalne, kwestia decyzji. Matka wstająca w nocy do dziecka nie odczuwa miłości ale zmęczenie, rozdrażnienie. A zajmuje się dzieckiem po taką podjęła decyzję, uważa że to jest słuszne. Obecne panie protestowały. Dalej Maciek podważył sensowność wyróżniania emocji dobrych i złych. Natomiast można mówić o uczuciach dyskomfortowych i komfortowych (czy raczej jak ujął Maciek niedyskomfortowych). Mamy wiec dwie emocje komfortowe radość i gniew i dwie dyskomfortowe (smutek i lęk). Jeśli dzielimy na dobre i złe, wychodzą nam 3 negatywne (gniew, lęk, smutek) i tylko jedna pozytywna (radość). Z komfortowością i pozytywności zdziwienia i zaskoczenia bywa różnie. Zdziwienie przez filozofów bywa wartościowane zdecydowanie pozytywnie. Jednak wielu ludzi jest dumnych z tego, że nic ich w życiu nie dziwi.


Następnie zebrani podjęli dyskusję na temat sprzeczności psychologicznego paradygmatu myślenia, w której nie ma miejsca na odpowiedzialność i wolność, a zbrodniarz jest traktowany jako pacjent z ciężkim dzieciństwem z paradygmatem religijno-prawnym, w którym człowiek jest traktowany jak osoba wolna i zdolna do ponoszenia odpowiedzialności i przyjmowania kary. Czas na dyskusje jednak się skończył i o paradygmatach może innym razem.



Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz