Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Warszawa Tarabuk, 16 czerwca 2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Pytania:

1. Dlaczego jedni wolą bycie z innymi na Ty, a inni wolą na Pan.

2. Jakie są warunki dobrej rozmowy.

3. Co ma być upragnionym owocem dyskusji.

4. Czy można żyć bez pytań.

5. Czy pozytywne uczucia do innych buduje się na negatywnych uczuciach do samego siebie (np. czy zaciekawienie innymi na znudzeniu sobą).

6. Czy przemyślane pytanie jest prawdziwsze od spontanicznego.

7. Czy myślenie daje pocieszenie

8. Czy sztuka ma obiektywną wartość.

9. Czy da się zdefiniować sens i cel życia.

10. Dlaczego mądre życie polega na życiu moralnym.

Temat: TY –PAN czyli dlaczego jedni wolą bycie z innymi na Ty, a inni wolą na Pan.


Uczestnicy: Jerzy, Mariusz, Antonia, Irek, Anna Luiza, Anna, Michał, Jarek, Krzysztof, Karol, Leszek, Marian, Pan Profesor.


Pytanie wyłoniło się na samym początku spotkania, kiedy jedna z osób obecnych na sali zdecydowała się dokonać odważnego coming outu, ujawniając, że jest Panem Profesorem i oświadczając stanowczo, że nie zgadza się na bycie z innymi uczestnikami spotkania na Ty. Nie wywołało to natychmiastowego coming outu wszystkich zebranych. Nikt nie powiedział jaki ma stopień wojskowy, jaki iloraz inteligencji, ile ma medali, że jest MINIstrem lub MAGIstrem, jaki ma numer buta czy stan konta. Jednak pomimo formułowaniu wielu pytań zdecydowana większość uczestników rozmowy chciała zając się tym pierwszym zgrzytem z PANowaniem.


Pan Profesor mocno obwarowany na pozycjach akademickich, świadomy nieakadamickiego, a zatem jakby nielegalnego charakteru spotkania, zarzucił obecnym obłudę bycia na ty, podczas gdy w sposób oczywisty nie są sobie równi i nie są w relacjach braterskich czy przyjacielskich. Określił się jako przeciwnik narzuconej socjalizacji, fraternizacji, macdonaldyzacji, merkantylizacji, amerykanizacji i innych acji, których symbolem jest bycie na ty.


Ania podjęła próbę obrony naszego zwyczaju tykania, twierdząc, że nasze spotkania mają charakter braterski i przyjacielski i że jesteśmy towarzyszami broni w walce o prawdę.


Tym samym dała się nabrać na trick erystyczny, przyjęła bowiem za Panem Profesorem, że bycie na ty jest charakterystyczne dla relacji przyjacielskiej.


Mariusz wspomniał, że jego Mistrz, też profesor, miał zwyczaj przechodzić po obronie pracy magisterskiej na TY. Jednak Mariusz wolał pozostać na Pan Profesor, gdyż mówienie Mistrzowi per „Mietek” nie dawało się pogodzić z uczuciami, jakie żywił do Mistrza. Wspomniał też o innych osobach, którym przechodzenie na ty sprawia o wiele większa trudność niż innym, i z powodu Panowania/Paniowania innym brani są za socjopatów lub co najmniej autystyków.


Jerzy zauważył, że TY jest wygodniejsze i dlatego wygrywa. Już zdecydowanie wygrała w Internecie. Jednak nie wszyscy lubimy obowiązkowe przechodzenia na TY, np. w pracy. Forma Pan/Pani jest naturalna w naszej kulturze i powinniśmy jej bronić, bo w ten sposób bronimy naszej kultury.


Jarek uznał, że kwestia TY-PAN jest mało istotna dla społeczeństwa. Podkreślił, że nie ma korelacji pomiędzy szacunkiem, a formą zwracania się do innych. Bycie na PAN jest odpowiedniejsze do wyrażania podporządkowania (np. Panie Prezesie – Panie Inżynierze).


Niestety później nie zajęliśmy się podtypami relacji Panowania , a jest przecież różnica pomiędzy Panie Profesorze, Panie Prezesie, Pani Magister a Panie Kowalski, Panie Zenku czy Pani Helenko.


Ania nie zgodziła się Jarkiem. Uznała, że formy zwracania się do innych są bardzo ważne dla relacji z innymi. Formy zwracania się do innych porządkują i hierarchizują społeczeństwo. Zauważyła, że są sytuacje, w których „wybieramy” formę odruchowo i spontanicznie, np. żeby wrazić szacunek, oraz takie w których formy są wyuczone i narzucone. Spowodowało to natychmiastowy protest, że wszystkie formy są wyuczone i narzucone przez społeczeństwo.


Ania słusznie zauważyła, że istnieje 3 asymetryczna forma zwracanie się: „Mamo, czy mogłaby mama napisać mi usprawiedliwienie do szkoły. Tak, Józiu ale najpierw wyrzuć śmieci”. Czyli Dziecko mówi w 3 osobie (Mamo mogłabyś zrobić), a Rodzic w drugiej (Józiu zrób). Istnieje też, forma mieszana, to znaczy Mamo, mogłabyś – czyli w 2 osobie ale nie po imieniu. Tymi formami mieszanymi też się nie zajeliśmy.


Podobne asymetryczne formuły jak Rodzic-Dziecko obowiązują w polskim szkolnictwie od podstawowego czasem do wyższego (Pani Profesor – Marku). Ogólnie jest to więc formuła Dziecko-Dorosły. Dorosły nie ma imienia, ma tylko funkcję. Dziecko nie ma funkcji, ale za to ma imię.


Zdaniem Ani sprawia nam frajdę, gdy w liceum porzucamy formę Pani, stosowaną w gimnazjum i podstawówce, a przechodzimy na Pani Profesor, co nas nobilituje. Ania użyła sformułowania „nie ma mowy, żeby mówić inaczej”. To ciekawe i trafne sformułowanie nie zostało na bieżąco skomentowane. Chyba w każdym języku znajdą się takie rzeczy, których się nie da powiedzieć. Próba ich powiedzenia jest odbierana jako rażący błąd. W naszym języku też nie ma takiej mowy, żeby wszystko dało się mówić. Warto może zastanowić się, jaka mowa umożliwia mówienie jakich rzeczy. A może czasem trzeba szukać nowomowy.


Wywołana później do odpowiedzi Antonia, jako przedstawicielka młodzieży na oko studenckiej powiedziała, że ją wcale nie nobilitowało mówienie do niezamądrej nauczycielki per Pani Profesor. Zauważyła, że nauczycielki w liceum poprawiały uczniów, którzy używali błędnej formy „Pani”. „Marku, do mnie mówi się „Pani Profesor”. „Pani” to możesz mówić do Pani sklepowej.”


Anna Luiza zauważyła, że formy są uwarunkowane przez wychowanie. Jedni mówią do rodziców na ty, inni w 3 osobie. Niektóre formy stanowią zaszłości historyczne i utrzymują się gdzieniegdzie mimo ich nieadekwatności. Zauważyła, że do niektórych ludzi zwracamy się różnie w zależności od sytuacji. Jako nauczycielka wyraziła też zdziwienie słowami Antoni. Widocznie nauczyciele i uczniowie korzystają z możliwości tworzenia dwóch światów w jednych murach.


Moderator eksperymentował zmieniając formę TY/PAN w celach policyjnych, wobec najbardziej niesfornych uczestników dyskusji.


Jerzy uznał, że redukcja form do amerykańskich powoduje szarzenie i spłaszczanie relacji. Nie wszystko możemy wrazić, jeżeli zredukujemy możliwe formy ex presji.


Karol powtórzył dotychczasowe ustalenia. Wyróżniliśmy 3 podstawowe formy.


1. PANI/PAN

2. TY/TY

3. TY/PAN


Forma Pan-Pan w naszej kulturze bierze się z relacji wewnętrznych między panami szlachtą i jest najbardziej chyba pieczołowicie kultywowana w środowiskach akademickich oraz wśród tzw. wolnych zawodów, czyli wśród ludzi opętanych kwestiami prestiżowymi, współczesnych pseudonobiles. Należy jednak uznać jej użyteczność zawsze wtedy, gdy nie chcemy skracać dystansu z innymi, np. w pracy.


Forma asymetryczna (Pani-Ty) historycznie wywodzi się z relacji między szlachcianką a chłopem, jest oczywistą formą przemocy symbolicznej, a obecnie jest najbardziej kultywowana w relacjach nauczycielka-uczeń i ogólnie dorosły-dziecko.


Karol uznał za formę TY/PANI za niedopuszczalną, gdy osoba stojąca wyżej w hierarchii zawodowej czy naukowej zwraca się do dorosłego człowieka po imieniu, a sama oczekuje lub choćby zgadza się na mówienia do siebie per Pani. Uznał to za przemoc, chamstwo, udupianie i wieśniactwo, przy całym szacunku dla mieszkańców wsi, którzy potrafią z reguły posłużyć się (w odróżnieniu od niektórych akademików i wolnych zawodowców) wyrażającą szacunek dla drugiego formą.


Czasem kryteria dorosłości są środowiskowo przesuwane. Może to być matura, magisterium, czy np. przejście ze stażu na etat w środowiskach lekarskich.


Leszek zastanawiał się, czy może amerykanie wcześniej niż my uporali z problem Pan/Niewolnik, dzięki czemu ich kultura jest efektywniejsza.


Irek zauważył, że TYkanie bierze się z rewolucji francuskiej i jest wyrazem rewolucji aksjologicznej. Pańskość od rewolucji francuskiej jest w odwrocie i trzyma się w nielicznych miejscach, np. w naszym szkolnictwie. Powiązał to z desakralizacją. Skoro Chrystus przestał być Panem, żaden mniejszy pan nie ma racji bytu. Zauważył, że kultury pańskie miały wentyle bezpieczeństwa typu dionizyjskiego. W hameryce dionizja są niestety niemożliwe.


Marian choć dostrzegał zalety odróżnienia egalitaryzmu i elitaryzmu, zdecydował wskazać zalety egalitaryzmu.


Egalitarne zwracanie się do siebie na TY eliminuje ryzyko podwójnej moralności. „Mordo TY moja” dla wybranych sprzyja spiskom pseudoelit przeciwko większości.


Jednolity dyskurs społeczny, dyskurs egalitarny, sprzyja budowaniu kapitału społecznego. Marian uznał upowszechnianie formy TY jako ruch w kierunku budowania lepszego, bardziej efektywnego społeczeństwa.


Pan Profesor ponownie podjął obronę Panowania. Po pierwsze bycie na Pan ze wszystkimi, poza rodziną i przyjaciółmi, sprzyja ochronie przed schizofrenią, że na uczelni jest się Panem Profesorem a poza uczelnią Mietkiem. Zgodził się przy tym na schizofreniczność relacji osobistych.


Podkreślił aspekt estetyczny. Po prostu szkoda tej formy. A także szkoda rytuału inicjującego do Ty. Takiej inicjacji nie może być, jeśli wszyscy są na ty.


Ania zauważyła, że bycie na TY daje złudzenie równości i iluzje braterstwa. Monopol Ty w sieci podtrzymuję iluzję bliskości między netowymi znajomymi.


Zauważyła też, że forma Pan może być formą podlizywania lub ironii. Próbowała odróżniać wymuszone i spontaniczne formy zwracanie się do innych oraz ich wewnętrzne i zewnętrzne funkcje (ekspresja tego co wewnętrzne i manifestacja na potrzeby zewnętrzne).


Jerzy, choć nawoływał do nierezygnowania z różnorodności form, ze smutkiem przewidywał, że rzeczywistości wymusi całkowitą likwidacje Państwa.


Antonia powiedziała, że gdy usłyszała, że jesteśmy ze sobą na TY uznała, że to sprzyja otwartej dyskusji. Pod warunkiem, że wszyscy są na tak i nikt się nie wyłamuje.


Marian dalej bronił egalitarnego tykania, twierdząc ze skracanie dystansu poprawia komunikatywność i sprzyja efektywności. Także w tworzeniu idei. Kiedy nie ma hierarchii opartej na tytułach, może stworzyć się hierarchia oparta na kompetencji.


Marian wywodził, że jeżeli dowódcą może być tylko szlachcic to po utracie wszystkich szlachciców armia staje się bezradna. W armii amerykańskiej automatycznie najstarszy stopniem przejmuje dowództwo i staje się sir. Każdy nosi buławę w tornistrze.


Karol poparł Mariana twierdząc, że Pańskość powoduje zanikanie płodności (także intelektualnej). Środowiska „intelektualne”, które kultywują hierarchie uwarunkowaną historycznie, uzależniają prawo do mówienia od tytułów naukowych i miejsca w hierarchii, a nie od tego czy ma się coś sensownego do powiedzenia. Tym samych hamują rozwój idei.


Uczestnicy spierali się czy ważniejsze są kryteria estetyczne, wyrafinowanie form, czy efektywność, rozumiana także jako tworzenie nowych sensownych idei.


Wydaje się, że pomiędzy częścią uczestników zarysował się kompromis, że różnorodność form ma swoje zalety pod warunkiem, że potrafimy elastycznie te formy zmieniać.


Na koniec większość uczestników zgodziła się, że ze względu na cele Sokrates Cafe, jakimi jest między innymi efektywny przyrost możliwości rozumienia rzeczywistości, będziemy trzymać się sprawdzonej formy na Ty i nie będziemy się poddawać tyrani jednostek, które mają z tym problem. Szanowni Panowie Profesorowie (filozofii i wszystkiego innego). Serdecznie zapraszamy do udziału w dyskusji, jeżeli będziecie potrafili grać na równych prawach, z równą siłą głosu i równą siłą argumentów. Czego wyrazem będzie uszanowanie zwyczaju tubylców, czyli Tykania. W przerwie i po dzwonku końcowym możemy znowu być ze sobą per Panie Profesorze. Nie ma sprawy.



Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz