Sokrates Cafe
Sokrates Cafe Warszawa Tarabuk, 25 sierpnia 2009
Dodaj komentarz Pytania:
1. Co to jest antysemityzm.
2. Czy współczesny kapitalizm jest w kryzysie i dlaczego.
3. Czy są granice pomocy.
4. Co to jest myśl.
5. Kiedy zaczyna się starość.
6. Skąd i po co poezja.
7. Czy są bezsensowne pytania.
8. Co jest do pojęcia a co do czego innego i czego.
9. Czy żyjemy w świecie potrzeb realnych czy wykreowanych.
Temat: Czy żyjemy w świecie potrzeb realnych czy wykreowanych?
Uczestniczyli: Paweł, Bogdan, Ania, Mariola, Marcin, Maciej, Marek, Marian, Michał, Ewa, Leszek, Piotr, Kasia, Karol. Spotkanie prowadził Tomek.
Według Macieja większość czasu poświęcamy na zdobywanie rzeczy, których naprawdę nie potrzebujemy. Latami uczymy się, żeby dostać pracę i pracujemy, żeby w zamian za swój czas, zaangażowanie i kompetencje kupić coś co nie daje nam szczęścia, a wydaje się nam, że jest nam potrzebne. Np. rzeczy jakiejś konkretnej marki. Adidasy marki najki. Jednocześnie są na świecie ludzie, którzy nie są w stanie zaspokoić swoich realnych potrzeb.
Jak się wydaje myśl Macieja miała kontekst społeczno-polityczno-ekonomiczny i zmierzała do krytyki współczesnego kapitalizmu, mediów, reklamy. Jednak te wątki nie zdominowały dyskusji.
Ktoś rzucił hasło hierarchii potrzeb Masłowa. I Maslow przygniótł całą dyskusję. Do dyskusji przyjęto Maslowa uproszczonego: że istnieją potrzeby niższe, fizjologiczne oraz wyższe, w tym potrzeba samorealizacji.
Ania rozsądziła, że tzw. potrzeby wyższe są wykreowane. Nie zostało to bezwarunkowo zaakceptowane przez zebranych.
Leszek powiedział, że być może nie ma nic złego w potrzebach wykreowanych. Dzięki nim mamy ciekawe komplikacje ludzkiego świata.
Ewa zauważyła, że jeśli społeczeństwo kreuje potrzeby wyższe, to równie dobrze możemy powiedzieć, że ewolucja kreuje potrzeby fizjologiczne. Marcin kontynuował jej rozważania, dodając, że nie ma powodu mówić, że kreacja to cos złego. Ważne natomiast do czego prowadzi realizacja danej potrzeby.
Kilka osób w dyskusji prezentowało różne odmiany stanowiska redukcyjnego. Np. Paweł uważał, że tzw. potrzeby wyższe są tylko formą realizacji potrzeb realnych.
Między wierszami dialogu pojawiło się pytanie czy każdą potrzebę można zredukować do potrzeby bardziej podstawowej. Np. ktoś twierdzi, że potrzebuje żony. Po co potrzebuje żony? By mieć regularne obiady. A po potrzebujemy regularnych obiadów? Bo potrzebujemy (regularnie) jeść. A do czego potrzebujemy jedzenia? Potrzebujemy jeść, by żyć. A czy potrzebujemy żyć? Pojawił się zatm problem sensownego końca redukowania potrzeb.
Ktoś odróżnił potrzeby od sposobów ich zaspokajania. Np. potrzeba posiadania odkurzacza jest w rzeczywistości formą zaspokojenia potrzeby utrzymywania czystości w mieszkaniu.
Katarzyna oświadczyła, nie ma potrzeby posiadania odkurzacza, natomiast posiada potrzebę samorealizacji oraz autoaktualizacji. Nawet próbowała zdefiniować, co znaczy autoaktualizacja, szczerze mówiąc nie wiem z jakim skutkiem, bo nie zapamiętałem tej definicji. Katarzynę jako dowód posiadania przez nią potrzeby samorealizacji podała fakt, że jest nie jest szczęśliwa, kiedy się nie realizuje.
Karol stwierdził, że w takim razie nie ma potrzeby samorealizacji tylko potrzebę szczęścia.
Marian zaoponował, wskazując, że szczęście to fizjologiczny stan mózg, który jest nagrodą za realizacje celów ewolucyjnych, tzn. tego co sprzyja przetrwaniu i rozmnożenie naszych genów. Natomiast cierpienie to kara za wykroczenie przeciw celom ewolucyjnym. Poczucie szczęścia informuje nas że zaspokoiliśmy potrzeby uznawane przez ewolucje.
Bogdan poczuł się zaniepokojony, że nasze rozważania mogą być wykorzystane przez władze państwowe do rozstrzygnięcia, które potrzeby są prawdziwe, a które nie i zakazania realizacji potrzeb „wykreowanych”, zwłaszcza przez czynniki antypaństwowe. Żeby temu zaradzić, proponował utrzymywać, że wszystkie potrzeby są równie potrzebne.
Karol trochę pomylił pytanie, bo myślał, że chodzi w nim o potrzeby nienaturalne i naturalne. Zaproponował przyjęcie koncepcji istnienia natury ludzkiej i wtedy za naturalne uznamy te potrzeby, których realizacja jest niezbędna, żebyśmy mogli uważać się za ludzi. Bez realizacji tych potrzeb poprzestajemy być może na poziomie zwierzęcym.
Są też takie potrzeby, których realizacja nie jest potrzebna, by być człowiekiem. Jako dziwny przykład podał potrzebę posiadania mieszkania. Jego zdaniem taka potrzeba w rzeczywistości nie istnieje, gdyż ludzie mogą mieszkać w mieszkaniach, których nie są właścicielami, np. wynajętych, poza tym w namiotach lub pod mostem i ciągle są ludźmi i być może nawet mogą być z tym szczęśliwi. Wyniknęło z tego, że za nienaturalne uważa potrzeby, których nie mają wszyscy. Jednak Karol nie rozważył możliwości uznania tych nielicznych, którzy nie mają jakiejś dominującej potrzeby za wybryki natury czyli dewiantów, a nie dowodu przeciwko istnieniu jakiejś potrzeby.
Maciej uznał, że potrzeby wykreowane, to takie pseudopotrzeby, które są niewyłącznymi, nienajlepszymi sposobami zaspokajania potrzeb naturalnych. Np. potrzeba posiadania adidasów firmy najki nie jest prawdziwą potrzebą, bo obutym można być równie dobrze w wiele innych butów. Maciej wskazał też na możliwość wmówienia nam potrzeb nie tylko wykreowanych ale i oszukańczych, gdy coś co nam się wciska jako potrzebę w ogóle nie zaspokaja potrzeby, którą chcemy zaspokoić.
Karol podał przykład potrzeby posiadania żony, która nie gotuje obiadów ale zebrani uznali, że ten przykład nie pasuje.
Ania zwróciła uwagę na problem zaśmiecania świata przez artystów realizujących swoje potrzeby wyższe. Jako że obecni siedzieli wśród tysięcy książek, zadumali nad dziwaczności potrzeb, które doprowadziły do ich powstania. Jednak z uwagi na to, że były ładnie poukładane na półkach, zdecydowali się tymczasowo nie uznawać ich za śmieci (a jeśli już to za wyższą bo posegregowaną formę śmieci).
Paweł zrobił na wszystkich wrażenie swoją błyskotliwą uwagą, że większość y czasu poświęcamy za zaspokajanie naszej głównej potrzeby społecznej czyli potrzeby robienia dobrego wrażenia. W celu podkreślenia swojej tezy, zabrał zebranym sporo czasu podając rozmaite przykłady z dziedziny sportów zimowych głownie.
Marek zakwestionował jednoczynnikowe wyjaśnienia genezy sportów zimowych, podając przykład dwulatka na ślizgawce, który ślizga się dla swojej zabawy, a nie dla uznania przez otoczenie.
Marian wyjaśniał narciarstwo potrzebą przynależności do elity. To mi się skojarzyło z Kołakowskiego teoriami nieuprawiania ogrodu (psychoanalityczną, egzystenstjalistyczną, strukturalistyczną itp.). Inteligentny człowiek nie powinien poprzestać na nierobieniu czegoś. Powinien mieć jeszcze teorie nierobienia tego.
Michał oświadczył, że on jeździ na nartach dla poczucia mocy jakie ma, gdy sam sobie udowadnia swoje narciarskie mistrzostwo. Zdaje się, że był to jakiś wariant aspołecznego argumentu Marka.
Michał, jako zawodowy filozof, wskazał także na błąd naturalistyczny w naszej dyskusji. Nie wszystko co naturalne jest dobre, a co wykreowane złe. Dobre przyjęcie tej uwagi rozgrzało go do rozważań o alienacji, rozumianej jako oddzielenia się od własnej natury w ujęciu nie tylko heglowskim. Niestety nie złapałem, co to miało wspólnego z tematem.
Marek zauważył, że nam tu zebranych udało się, gdyż mamy zaspokojone swoje podstawowe potrzeby i możemy marnować czas na próby zaspokojenia potrzeb mniej lub bardziej urojonych.
Karol opowiedział bajkę o potrzebach człowieka współczesnego. Kiedyś „w stanie naturalnym” człowiek zdobywał jedzenie, gdy był głodny, szukał wody, gdy był spragniony i okazji do seksu, gdy miał na to ochotę. Jak się zmęczył, to starał się odpocząć, a jak znudził to czymś zająć. Zwykle jednak nie miał na to czasu. To był czas, kiedy człowiek był napędzany przez naturalne pragnienia. Jednak przerost rozumu spowodował, że człowiek starał się zabezpieczyć na przyjście pragnień, a jak przychodziły, to musiał nauczyć się ich odraczania. Zaczął kopać studnie, bo wiedział, że będzie kiedyś mu się chciało pić i uprawiać rolę, bo wiedział, że będzie kiedyś chciał jeść. A także starać się przemyślnie o rękę księżniczki (patrz bajka o kocie w butach). W efekcie pragnienia zostały wyparte przez świadomość potrzeb. Dziś często jemy gdy nie jesteśmy głodni, bo jest pora obiadu. Właściwe nigdy naprawdę nie jesteśmy głodni. Nasze ciągle zmienne pragnienia naturalne przestały nas dynamizować. Wiec usłużny świat, żeby nas skłonić do jakiś działań, podsuwa nam takie potrzeby jak potrzeba pracy, wykształcenia, pieniędzy i posiadania mieszkania za milion złotych. Skoro przestały działać naturalne pragnienia, to każda kultura żeby się kręciła musi wykreować zamiast nich jakąś strukturę potrzeb i jakoś obudzić pseudopragnienia realizacji tych potrzeb.
Trudno się dziwić, że nie wszyscy czujemy się szczęśliwi w świecie, w którym zgubiły się nasze pragnienia.
Dodaj komentarz
